Kultura

Wojna nie zabawa

Czego uczy „Generał Ciupinek”

materiały prasowe
„Generała Ciupinka” można potraktować jako świadectwo epoki niedostatków, ale i opowieść o dorastaniu w cieniu wojny. Książka Barbary Tylickiej i Henryka Jerzego Chmielewskiego – Papcia Chmiela – jest też zaproszeniem, również w graficznym sensie, do komiksowego świata „Tytusa, Romka i A’Tomka”.

Areną przygód Generała Ciupinka i jego oddziału – Buraczka i Zapałki – staje się „siedem ulic głównych i jedna Topolowa Aleja – słowem, całe miasteczko”. Jak donosi przewodnik po powieściowych Łysobykach Wielkich, w miasteczku „dokuczliwych komarów brak”. A co jest? Autobus kursujący na linii „Rynek–Młyn” – z zastrzeżeniem, że kiedy „chodził młyn, to stał autobus i odwrotnie, kiedy autobus był na chodzie, to młyn był nieczynny”, kolektura Toto-Psotka czy wreszcie lochy w ruinach starego browaru odkryte przez Ciupinka tuż przed turystyczną ekspansją miasteczka. Bo to również opowieść o modernizacji polskiej prowincji lat 60., o zielonych trawnikach, szturmie na nowo otwarty Supersam i nocnym praniu: „Mieszkańcy zaczęli wieść życie wielkomiejskie i przestali chodzić spać z kurami. Spóźnionym przechodniom przemykającym teraz ulicami o późnej godzinie towarzyszył radosny szum pralek, dochodzący z każdego niemal domu. Łysobyczańskie gospodynie nie mogły się bowiem jeszcze nacieszyć nowo nabytym wynalazkiem i prały, co się dało, do późnej nocy”.

Jednak najważniejszym kontekstem opowieści o Generale Ciupinku jest pamięć o wyniszczającej wojnie. I tak z jednej strony tytułowy bohater bawi się w wojsko i przeprowadza strategicznie obmyślane ataki na obóz wroga, Wielgusa z piątej „b”, prosi Babcię o wojskowe posiłki i stosuje wojskową musztrę wobec swoich kolegów-żołnierzy z Oddziału Nieustraszonych. Wtóruje mu pan Banderola, uczący Ciupinka meldowania zjedzonego obiadu.

Ale w Łysobykach Wielkich mieszka też Dziadek Patatajko, poszukiwacz przygód i stróż pamięci lokalnej, którego zaangażowanie przekształci miasteczko w dobrze prosperującą miejscowość turystyczną. I Babcia, która uosabia pragmatyzm codzienności – w „Generale Ciupinku” trochę bagatelizowany, a właściwie kluczowy w dyskusji o odzyskaniu pamięci o doświadczeniach ludności cywilnej. Z czasem Ciupinek zawiesza swoją działalność generalską i zostaje przewodnikiem po miejscowych lochach: „Nastąpił więc rozejm i dwie wrogie dotychczas armie przystąpiły do pokojowej współpracy”. Mamy więc w książce także naukę zaangażowania społecznego ponad podziałami.

Warto sięgnąć po przygody Ciupinka nie tylko ze względu na wspomnienie o książeczkach oszczędnościowych czy obecny w powieści humor. Kluczem do czytania Ciupinka dzisiaj jest Babcia i postulowana przez nią pokojowa codzienność: „E, na wojnie żołnierze jedzą byle co, aby się najeść, różnie przecież bywa, wojna nie zabawa”.

***

Barbara Tylicka, Henryk J. Chmielewski, Generał Ciupinek, T. 8 Kolekcji Cała Polska Czyta Dzieciom, POLITYKA Sp. z o.o. SKA, s. 176. Cała Kolekcja do nabycia na www.sklep.polityka.pl/cpcd

Polityka 27.2017 (3117) z dnia 04.07.2017; Kultura; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Wojna nie zabawa"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Krótkoterminowi turyści wysiedlają mieszkańców miast

Krótkoterminowy turysta już wysiedlił mieszkańców krakowskiej starówki. Teraz masowo rezerwuje Warszawę.

Edyta Gietka
29.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną