Festiwal filmowców niepokornych w Gdyni

Fabryka pamięci
Zakończony właśnie IX Festiwal Niepokorni Niezłomni Wyklęci pokazuje nową wizję historii Polski. Prowadzi ona od męczeńskiej śmierci z rąk niemieckich lub ubeckich wprost do zmartwychwstania Narodu Polskiego.
Norbert „Smoła” Smoliński, lider zespołu Contra Mundum, wystąpił w finałowym koncercie festiwalu.
Karol Makurat/Reporter

Norbert „Smoła” Smoliński, lider zespołu Contra Mundum, wystąpił w finałowym koncercie festiwalu.

Płk Jerzy Stawki „Lubicz” uhonorowany podczas gali festiwalu jako weteran walki o wolność
Roman Jocher/PAP

Płk Jerzy Stawki „Lubicz” uhonorowany podczas gali festiwalu jako weteran walki o wolność

Wystawa towarzysząca gdyńskiemu festiwalowi
Karol Makurat/Reporter

Wystawa towarzysząca gdyńskiemu festiwalowi

Nagrodę Złotego Opornika zdobyła Krystyna Krauze za dokument „Braciszek Karel” o czeskim bardzie Karelu Krylu.
Roman Jocher/PAP

Nagrodę Złotego Opornika zdobyła Krystyna Krauze za dokument „Braciszek Karel” o czeskim bardzie Karelu Krylu.

Dzień budzi się nad lasem. Słychać stukanie dzięcioła i widać, jak parująca rosa tworzy mgłę. Pozorną ciszę przerywa salwa karabinu. Wiele salw. Żołnierze, do tej pory przykryci kępkami trawy i listowiem, rzucają się do walki, a kamera skacze w konwulsyjnych podrygach. Cięcie, ujęcie obejmuje Tatry. Narrator recytuje z offu: żelazem trzciną/wolnym ogniem/określa się granice jego ciała, a dyskretny napis w dołu ekranu informuje, że to wiersz Zbigniewa Herberta „Przesłuchanie anioła”. Jeszcze czarna plansza z cytatem „Lepiej umrzeć, stojąc dumnie wyprostowanym, niż żyć na kolanach”, nie wiedzieć czemu przypisanym Jerzemu Narbuttowi, bo przecież to z Che Guevary. Przebitka na eksperta IPN zaczynającego opowieść o zgrupowaniu XYZ Żołnierzy Wyklętych. I tak przez cztery dni.

To oczywiście uproszczony i uśredniony opis filmu dokumentalnego prezentowanego na Festiwalu Niepokorni Niezłomni Wyklęci. Festiwalu, dodajmy, bardzo dobrze zorganizowanego. Cztery dni pokazów filmów dokumentalnych, paneli dyskusyjnych, koncertów, kiermaszów książek, a nawet pokaz mody, będący wbrew pozorom jednym z niewielu elementów budujących pozytywny obraz historii wśród młodzieży.

Patriotyzm Jutra zawieszony wczoraj

Dyrektorem i spiritus movens festiwalu jest od lat Arkadiusz Gołębiewski, operator i reżyser filmowy. Tematyką Żołnierzy Wyklętych zainteresował się 15 lat temu, czytał głównie o walkach toczących się na jego rodzinnym Mazowszu, w tym o spopularyzowanym przez film „Historia Roja”, a wtedy praktycznie nieznanym, Mieczysławie Dziemieszkiewiczu. W historiach Wyklętych widział gotowe scenariusze filmowe. To popchnęło go do zrealizowania własnego dokumentu – właściwie nie tyle o samym podziemiu niepodległościowym, ile o jego trudnej i wielowątkowej historii. Film nosił tytuł „Rozbity kamień”.

Gołębiewski zaaranżował i sfilmował spotkanie oficera Armii Krajowej i oficera Armii Berlinga, którzy w 1945 r. stanęli naprzeciw siebie. Wówczas dwudziestokilkulatkowie nie byli gotowi na przelewanie polskiej krwi, dlatego zdecydowali się zminimalizować straty i wzajemnie informowali się o swoich posunięciach. Po 60 latach bez wahania rzucili się sobie w ramiona.

Gołębiewski wspomina, że film spotkał się z niemal zerowym zainteresowaniem. Środowisko prawicowe zarzucało mu relatywizowanie historii, inne środowiska nie były zainteresowane nim wcale. Pokazy odbywały się rzadko i nie wszędzie, gdzie reżyser by sobie tego życzył, bo jak mówi: „Kraków ma swoich dokumentalistów”. Realizacja „Rozbitego kamienia” pozwoliła mu jednak poznać innych filmowców miłośników historii Polski. Zaczęli wymieniać się opiniami, rozmawiać, raz do roku spotykać się na pokazach swoich filmów. Powstawał zalążek festiwalu.

Od tamtego czasu Arkadiusz Gołębiewski wraz ze swoim projektem przeszedł niemal tak długą drogę jak… Szczepan Twardoch. Bo, jak mało kto pamięta, w 2008 r. ten młody wówczas fantasta wydał zbiór opowiadań zatytułowany „Prawem wilka” – w którym znalazła się między innymi historia o walce ubeków z magicznymi mocami broniącymi relikwii świętego Felicjana (sic!). O ile jednak Twardoch zmienił tematykę utworów, styl pisania i życia, to Gołębiewski stopniowo przekonywał się, że obrał dobry kierunek.

Przekonywali go do tego starzy i nowi znajomi, a także wspierały okoliczności. Festiwal Niepokorni Niezłomni Wyklęci na początku swojej działalności napotykał trudności. Rząd Platformy Obywatelskiej zlikwidował ogólnopolski program grantowy Patriotyzm Jutra, który mógłby zapewnić wsparcie festiwalowi, a projekt Muzeum Historii Polski został zdjęty z listy priorytetów oczekujących na unijne dofinansowanie. Gołębiewski wspomina użeranie się z różnymi instytucjami, choćby z Narodowym Centrum Kultury, które za poprzedniej dyrekcji kręciło nosem na dostarczenie festiwalowi kilkudziesięciu długopisów. Tymczasem rosło grono nowych, żywo zainteresowanych historią znajomych.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną