Upadek burżuazji w „Happy endzie”: najnowszym filmie M. Hanekego

Uśmiechnięty pesymista
Nowy film Michaela Hanekego „Happy end” to lodowate szyderstwo z bogatego zachodniego społeczeństwa.
Kadr z filmu „Happy end”, reż. Michael Haneke
Gutek Film

Kadr z filmu „Happy end”, reż. Michael Haneke

Dzieło Hanekego przypomina mozaikę wyjętych i zmiksowanych motywów z surowej, budzącej kontrowersje twórczości dwukrotnego laureata Złotej Palmy w Cannes. Powracają tematy patologii, kryzysu wartości, autorytaryzmu patriarchalnej rodziny, zakłamania społecznego. Dominuje ten sam co zwykle beznamiętny, kręcony długimi, statycznymi ujęciami styl, pozwalający obserwować powolny rozkład rodziny we wnętrzu. W filmie Austriaka znów oglądamy m.in. Isabelle Huppert (ulubioną aktorkę reżysera) i Jeana-Louisa Trintignanta – pamiętnego emerytowanego nauczyciela muzyki opiekującego się umierającą żoną w „Miłości”, grającego tu bliźniaczo podobną postać, ujawniającą wprost to, co w tamtym filmie stanowiło tajemnicę.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj