Kultura

Przyszłość już była

Prowokacyjna wystawa w Zachęcie

Maria Ewa Łunkiewicz-Rogoyska, „Pływalnia”, 1939 r. Maria Ewa Łunkiewicz-Rogoyska, „Pływalnia”, 1939 r. Muzeum Narodowe we Wrocławiu
Awangardę udało się włączyć do oficjalnej polityki kulturalnej. Okazała się wygodna – po pewnych retuszach.
Można powiedzieć, że w Zachęcie z awangardy została archiwalna fiszka, w MSN – czysty ornament.Aleksander Minorski, Tadeusz Bukowski/materiały prasowe Można powiedzieć, że w Zachęcie z awangardy została archiwalna fiszka, w MSN – czysty ornament.

To wystawa z jednej strony pomyślana bardzo ambitnie, rozległa (zajmuje prawie całe górne piętro warszawskiej Zachęty) i zwyczajnie ważna, niewątpliwie zaplanowana jako coś w rodzaju galeryjnego blockbustera, z drugiej jednak – łatwa do przeoczenia, a nawet zlekceważenia, bo w swoim wyrazie dość oschła, akademicka, niemal pozbawiona dzieł sztuki, wypełniona za to dokumentami z epoki, erudycyjna i w gruncie rzeczy do erudytów skierowana. „Przyszłość będzie inna” jest kolejną ekspozycją przygotowaną w Zachęcie przez Joannę Kordjak po „Zaraz po wojnie” czy „Polska – kraj folkloru”, formułę więc już znamy.

Polityka 19.2018 (3159) z dnia 08.05.2018; Kultura; s. 82
Oryginalny tytuł tekstu: "Przyszłość już była"

Czytaj także

Rynek

Niespotykanie niewidoczny człowiek. Minister Kościński

Tadeusz Kościński przyjął tekę ministra finansów, ale się nie cieszy. Nominacji nie zawdzięcza swoim kompetencjom, ale temu, że już w 2015 r. znalazł się w drużynie Morawieckiego. Teraz musi znaleźć pieniądze na wydatki projektowane na Nowogrodzkiej.

Joanna Solska
26.11.2019