Brudy Masłowskiej

Między nami dobrze nie jest
Nowa książka Doroty Masłowskiej – udana tragifarsa, rapowa operetka – mówi wszystko, czego nie chcemy słyszeć.
Masłowska przeprowadza zbiorową sesję na kozetce bez psychoanalityka, bada język.
materiały prasowe

Masłowska przeprowadza zbiorową sesję na kozetce bez psychoanalityka, bada język.

Znowu będzie, że słowa brzydkie i wulgarne, że zdania z błędami, że Polska brzydka u Masłowskiej, bo czy nie można pisać ładnie? Budująco? Jacy to jesteśmy wspaniali i jaką mamy historię heroiczną? A tu same brudy. Dosłownie – w książce mamy śmieci poprzylepiane w charakterze ilustracji. Igły choinkowe, jakieś kleksy i gluty niewiadomego pochodzenia. Brzydko i niekulturalnie (to, dodajmy, bardzo dobrze przemyślana szata graficzna). Bo to zawsze ci inni ludzie są straszni, a tymczasem Masłowska przystawia lustro niebezpiecznie blisko, tak że widać wszystko, co wstydliwe.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj