Kultura

Najwyżej zagram mniej genialnie

Wanda Wiłkomirska – skrzypaczka z sercem na dłoni

Kiedy grała np. Szymanowskiego, to nie była Wiłkomirska grająca Szymanowskiego, ale po prostu Szymanowski. Kiedy grała np. Szymanowskiego, to nie była Wiłkomirska grająca Szymanowskiego, ale po prostu Szymanowski. Wikipedia CC BY 4.0
Gdy odchodzi tak wybitna postać jak Wanda Wiłkomirska, wszyscy przypominają jej szalenie ciekawy życiorys – warto jednak pamiętać o muzyce, którą ona tworzyła i która stworzyła ją.
„Moim ulubionym bohaterem literackim jest Robinson Crusoe (...). Ja mam taki syndrom Robinsona: umiem zaczynać od zera”.Andrzej Świetlik/Forum „Moim ulubionym bohaterem literackim jest Robinson Crusoe (...). Ja mam taki syndrom Robinsona: umiem zaczynać od zera”.

Wanda Wiłkomirska była skrzypaczką charyzmatyczną. Kiedy słuchało się jej gry – na występach lub nagraniach (których, niestety, zbyt mało jest dostępnych jak na tak wielką artystkę) – pierwsze wrażenie to absolutna naturalność. Nigdy nie epatowała techniką, choć problemów technicznych właściwie nie miała, znakomicie wykształcona najpierw w muzycznym domu jako dziecko, później na studiach w Budapeszcie u wybitnego skrzypka i pedagoga Ede Zathureczkyego. Zawsze miała pokorę wobec kompozytora.

Czytaj także

Społeczeństwo

Pokolenie iGen: jakie jest i co mu zagraża

Przedstawiciele młodego pokolenia iGen nie wyobrażają sobie życia bez stałego kontaktu z całym światem, który jest zamknięty w małym pudełeczku, na dodatek w kieszeni – mówi dr Tomasz Grzyb, psycholog, profesor na Uniwersytecie SWPS we Wrocławiu.

Teresa Olszak
25.05.2019