Kultura

Najwyżej zagram mniej genialnie

Wanda Wiłkomirska – skrzypaczka z sercem na dłoni

Kiedy grała np. Szymanowskiego, to nie była Wiłkomirska grająca Szymanowskiego, ale po prostu Szymanowski. Kiedy grała np. Szymanowskiego, to nie była Wiłkomirska grająca Szymanowskiego, ale po prostu Szymanowski. Wikipedia CC BY 4.0
Gdy odchodzi tak wybitna postać jak Wanda Wiłkomirska, wszyscy przypominają jej szalenie ciekawy życiorys – warto jednak pamiętać o muzyce, którą ona tworzyła i która stworzyła ją.
„Moim ulubionym bohaterem literackim jest Robinson Crusoe (...). Ja mam taki syndrom Robinsona: umiem zaczynać od zera”.Andrzej Świetlik/Forum „Moim ulubionym bohaterem literackim jest Robinson Crusoe (...). Ja mam taki syndrom Robinsona: umiem zaczynać od zera”.

Wanda Wiłkomirska była skrzypaczką charyzmatyczną. Kiedy słuchało się jej gry – na występach lub nagraniach (których, niestety, zbyt mało jest dostępnych jak na tak wielką artystkę) – pierwsze wrażenie to absolutna naturalność. Nigdy nie epatowała techniką, choć problemów technicznych właściwie nie miała, znakomicie wykształcona najpierw w muzycznym domu jako dziecko, później na studiach w Budapeszcie u wybitnego skrzypka i pedagoga Ede Zathureczkyego. Zawsze miała pokorę wobec kompozytora.

Polityka 20.2018 (3160) z dnia 15.05.2018; Pożegnanie; s. 101
Oryginalny tytuł tekstu: "Najwyżej zagram mniej genialnie"

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019