Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Umarł król

Philip Roth – portrecista Ameryki

Philip Roth 1933-2018 Philip Roth 1933-2018 Eric Thayer/Reuters / Forum
Philip Roth, portrecista Ameryki i XX wieku, nie doczekał się Nagrody Nobla.Eric Thayer/Forum Philip Roth, portrecista Ameryki i XX wieku, nie doczekał się Nagrody Nobla.

Przebył bardzo ciekawą drogę jako pisarz – od skandalizującego i zabawnego „Kompleksu Portnoya” (książki, której później nie lubił), poprzez wspaniałą trylogię amerykańską przełomu wieków („Wyszłam za komunistę”, „Amerykańska sielanka”, „Ludzka skaza”) czy „Spisek przeciwko Ameryce”, aż po ostatnie nowele o przypadku i losie. Był doceniany, ale nie zagłaskiwany przez krytykę – miewał miażdżące recenzje, które bardzo przeżywał. Pisano, że ulubionym jego bohaterem jest on sam. Rzeczywiście tworzył postaci, przede wszystkim pisarzy, na swoje podobieństwo, ale udało mu się pokazać całe pokolenie. Philip Roth w pierwszych swoich książkach, zwłaszcza w „Kompleksie Portnoya”, odcinał się od rodziny, od żydostwa i tradycji. To drugie pokolenie żydowskich imigrantów (do którego należał) czuło się wolne od więzów ze starą ojczyzną i z religią, wolne nawet od potrzeby identyfikacji. Wielokrotnie przywoływał tę początkową siłę, jaką dawało mu poczucie otwartej drogi, bez obciążenia przeszłością. W późnych książkach, zwłaszcza w autobiograficznym „Dziedzictwie”, więź z przeszłością, rodziną znowu stała się ważna.

Joanna Clark, polska pisarka, która znała go 40 lat, wspomina, jakim wspaniałym był przyjacielem. Ich znajomość zaczęła się od rozmowy o Brunonie Schulzu, na jesieni 1976 r. Wydawał wtedy w Penguin Books serię „Writers from Other Europe” (Pisarze z innej Europy). Pytał ją o radę: – Wiele osób pytał, ponieważ był nadzwyczaj skrupulatny, taki piątkowy student. O Schulzu nic nie słyszał, więc natychmiast poszedł do biblioteki uniwersyteckiej w Princeton, przeczytał i wydał. W tym epizodzie był cały prywatny Philip, jakiego znałam. Więcej słuchał, niż mówił choć mówił cudownie, błyskotliwie, dowcipnie, nigdy banalnie.

Polityka 22.2018 (3162) z dnia 28.05.2018; Wspomnienie; s. 101
Oryginalny tytuł tekstu: "Umarł król"
Reklama