Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Żyjemy we śnie Dicka

Dick i jego androidy

„Blade Runner 2049” z Ryanem Goslingiem jako K. „Blade Runner 2049” z Ryanem Goslingiem jako K. Stephen Vaughan / materiały prasowe
Pół wieku temu ukazała się jedna z najbardziej wpływowych książek science fiction w historii. Filozoficzny dramat odgrywany w tandetnych dekoracjach literackiej pulpy, który jednak wydaje się coraz bardziej realny.
Harrison Ford jako Rick Deckard w „Łowcy androidów”.Sunset Box/BEW Harrison Ford jako Rick Deckard w „Łowcy androidów”.

W 1966 r. kalifornijski pisarz Philip K. Dick miał 38 lat i był doświadczony przez życie. Po trzech rozwodach rozpoczynał właśnie kolejne małżeństwo (jak się później okazało, przedostatnie). Wydał około 20 powieści science fiction (i miał wydać 20 kolejnych), za „Człowieka z Wysokiego Zamku” dostał nawet branżową nagrodę Hugo. Napisał kilka powieści w duchu głównego nurtu, których – wbrew ambicjom – nie udało mu się sprzedać żadnemu wydawnictwu. Miał problemy osobiste, finansowe i zdrowotne. Mimo to niczym robot pisał kolejne powieści – w tym samym roku ukończył aż cztery. Jedną z nich był polecany przez Stanisława Lema „Ubik” (wyszedł w 1969 r., w Polsce sześć lat później), kolejna zaś miała otworzyć Dickowi drzwi do krainy snów i sukcesów, ale – jak wszystko w jego życiu – wydarzyło się to w nieodpowiednim czasie. „Blade Runner” w reżyserii Ridleya Scotta, na podstawie opublikowanej w 1968 r. powieści „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”, wszedł na ekrany kin krótko po przedwczesnej śmierci pisarza w 1982 r.

Do Polski powieść Dicka dotarła znacznie później. Najpierw zjawił się film – krążący na kasetach VHS i oglądany na prywatnych pokazach na zlotach miłośników fantastyki. W obiegu klubowym wyszła też książka – niskonakładowe (100 sztuk), złożone na maszynie do pisania, nielegalne wydanie pt. „Łowca robotów”. Rok później tematem zajął się magazyn „Fantastyka”. „Blade Runner” trafił na okładkę 60. numeru w impresji Marka Zalejskiego, a w środku znalazły się dwa pierwsze rozdziały, ilustrowane fotosami z produkcji filmu (i jego wnikliwa recenzja, pięć lat po premierze). Na pierwsze legalne wydanie powieści przyszło poczekać do 1995 r.

Polityka 31.2018 (3171) z dnia 31.07.2018; Kultura; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Żyjemy we śnie Dicka"
Reklama