Tomasz Stańko (1942-2018)

Szorstki liryk
Tomasz Stańko był nie tylko jednym z największych polskich jazzmanów w historii, był kluczową postacią jazzu europejskiego.
Był twardzielem nie do zdarcia, mógłby grać w jednym zespole z Keithem Richardsem. Życiorys miał też iście filmowy.
Toresetre/Wikipedia CC BY 4.0

Był twardzielem nie do zdarcia, mógłby grać w jednym zespole z Keithem Richardsem. Życiorys miał też iście filmowy.

Z Tomaszem Stańko rozmawiało się jak z mistrzem życia. Było to mistrzostwo wywiedzione z praktyki, niewymuszone i wyzbyte mentorstwa. „Prawdę mówiąc, można stanąć byle gdzie, ale to pan musi stanąć. Pan staje i pan tworzy siebie” – mówił mi. On stanął z trąbką. W młodości był nieśmiałym, pełnym zahamowań chłopakiem, odnalazł się, grając jazz, i stworzył z siebie giganta. „Dlatego tak kocham jazz, bo on jest silny” – tłumaczył.

Jeśli za start jego wielkiej kariery przyjąć debiut 22-letniego muzyka w kwintecie Krzysztofa Komedy na Jazz Jamboree 1963, stał na scenie nieprzerwanie przez 55 lat.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj