Kultura

Istota seksualności

Seks w powieściach graficznych

Plansze z antologii „Istota”: „Wyspa” Dagmary Matuszak. Plansze z antologii „Istota”: „Wyspa” Dagmary Matuszak. materiały prasowe
Ilustratorka i filozofka przełamują tabu obyczajowe, na własnych warunkach opowiadając w komiksie o kobiecej radości z seksu.
Plansze z antologii „Istota”: „Sfera” Evy Juszczuk.materiały prasowe Plansze z antologii „Istota”: „Sfera” Evy Juszczuk.

Kiedy Agata Nowicka przeprowadzała się kilka lat temu do Nowego Jorku, pracowała już z Aleksandrą Hirszfeld nad erotyczną powieścią graficzną stworzoną wyłącznie przez kobiety. Z Greenpointu, gdzie zamieszkała, wybrała się do specjalizującej się w komiksach brooklyńskiej księgarni Desert Island. Choć sprzedawca orientował się w kobiecej erotyce, to Polka nic nie kupiła – okazało się po prostu, że tego typu publikacje są niszowe i efemeryczne, i żadnej nie było w księgarni. Nowicka i Hirszfeld mają szansę zmienić tę sytuację, ponieważ napisały siedem scenariuszy o kobiecej seksualności, które stały się podstawą „Istoty”, osobistej antologii komiksów, będącej zapiskiem fantazji i postulatów erotycznych.

Scenarzystki zdecydowały się wydać album same, zbierając potrzebne pieniądze w Polsce i za granicą na platformach crowdfundingowych. Projekt wsparło ponad 800 osób, a zbiórka zakończyła się sukcesem.

Wbrew stereotypom

Zebrano około 100 tys. zł, które pokryły nie tylko wydanie, ale także zapewniły honoraria dla twórczyń. Do projektu scenarzystki zaprosiły pięć cenionych przez nie artystek: malarkę Agatę Bogacką i ilustratorki: Adę Buchholc, Evę Juszczuk, Joannę Krótką i Dagmarę Matuszak. Nowicka sama narysowała jeden komiks, ilustratorkę ostatniego wyłonił konkurs. – Dostałyśmy ponad 90 zgłoszeń i ostatecznie wybrałyśmy Katarzynę Borkowską, utalentowaną studentkę, żeby „Istota” stała się także szansą artystyczną umożliwiającą debiut – wyjaśnia Nowicka. Wydanie komiksu opóźniło się dziewięć miesięcy (na „The Being”, czyli angielską wersję, trzeba jeszcze poczekać), a sama antologia wywołała skrajne reakcje.

Kultura popularna była przez całe dekady tworzona niemal wyłącznie przez mężczyzn. Kobiety, zwłaszcza takie, które odcisnęły na niej trwałe piętno autorskie, pozostawały w głębokiej mniejszości. Niektóre, jak siostry Brontë, musiały wydać „Wichrowe wzgórza” i „Dziwne losy Jane Eyre” pod męskimi pseudonimami. Jeszcze 150 lat później wydawca zmusił debiutującą Joanne Rowling, żeby ukryła swoją płeć za inicjałami J.K., bo chłopcy, którzy byli potencjalnymi czytelnikami „Harry’ego Pottera”, mieliby nie sięgnąć po powieść napisaną przez kobietę. Komiks oczywiście też jest zmaskulinizowany, a przez dekady kobiety mogły być jedynie redaktorkami lub kolorystkami. Rysowanie seksu tym bardziej stanowiło domenę mężczyzn: kultowych dziś Milo Manary (twórcy cyklu „Klik”), Guido Crepaxa („Valentina”), Jeana-Claude’a Foresta („Barbarella”) czy specjalizującego się w gejowskiej tematyce Toma of Finland. Co więcej, ta działka twórczości była niedostępna dla kobiet. Sytuację zmieniła rewolucja seksualna lat 60., a w USA pojawiły się autorki chcące mówić odważnie i dosadnie o nowym wymiarze kobiecości.

Prekursorką kobiecej perspektywy w komiksie była Trina Robbins, która w 1972 r. wydała w USA „Wimmen’s Comix”, pierwszy niezależny magazyn komiksowy tworzony wyłącznie przez kobiety. W tym samym czasie Joyce Farmer i Lynn Chevely stworzyły „Tits and Clits”. Oba były mocno feminizujące, traktowały o polityce, seksie, homoseksualizmie, poruszały takie tematy, jak masturbacja czy aborcja. Po tym jak jeden z egzemplarzy wpadł w ręce policji, Farmer i Chevely trafiły na listę poszukiwanych, a właściciele księgarni, która sprzedawała ich komiks, zostali aresztowani. Bojąc się konfiskaty, autorki ukryły 40 tys. egzemplarzy nakładu. Prokurator odstąpił od zarzutów dopiero po dwóch latach.

Robbins miała podobne przejścia. Cztery lata później drukarnia odmówiła jej wydania komiksu ze względu na pornograficzną treść. Przy czym na maszynach tego samego zakładu drukowano pornografię tworzoną przez mężczyzn. To pokazuje i uprzedzenia społeczne wobec kobiecej erotyki, i ekstremalne warunki pracy artystek, które chciały mówić o seksie. A dowodów na to, że chciały, było więcej – aktywnymi wówczas autorkami były także Aline Kominsky-Crumb i Diane Noomin, które założyły zina komiksowego „Twisted Sisters”.

To działalność wymienionych tu autorek umożliwiła kolejnemu pokoleniu kobiet przemianę branży komiksowej. W efekcie mogły powstać głośne i cenione albumy, jak „Wyszywanki” Marjane Satrapi, „Fun Home” Alison Bechdel, „Marbles” Ellen Forney, „The Diary of a Teenage Girl” Phoebe Gloeckner, który doczekał się ekranizacji w reżyserii Marielle Heller (w Polsce dystrybuowany jako „Wyznania nastolatki”), czy wreszcie „Sex Fantasy” Sophie Foster-Domino. Jednak żadna z tych pozycji nie jest komiksem stricte erotycznym, a seksualność pojawia się w nich jako jeden z wielu aspektów kobiecości. Na ogół są to też przynajmniej częściowo dzieła autobiograficzne. Forney opowiada przede wszystkim o swoim zaburzeniu afektywnym dwubiegunowym, Bechdel o odkrywaniu własnej homoseksualności i relacjach rodzinnych, a Satrapi wspomina swoją babcię, która uczyła ją, jak być kobietą. Z kolei Gloeckner pisze o dorastaniu, ale u niej seks, nawet prostytucja czy efebofilia, są elementami poszukiwań i przekraczania progu dorosłości.

Tymczasem Robbins, Kominsky-Crumb i Noomin mówiły o kobiecej seksualności, żeby podkreślić swoją równość obyczajową i społeczną. Używały jej jako narzędzia w walce, chciały szokować, a nie podniecać. We wstępie do albumu „Komiks erotyczny. Historia w obrazkach” Tima Pilchera Kominsky-Crumb jednoznacznie ocenia swoje komiksy: „Uważam moje przedstawienia seksu za antyerotyczne, absurdalne i śmieszne – ukazują podbrzusze człowieka w całej jego ohydzie!”. A w książce tej próżno szukać kobiet oprócz autorek wspomnianych zinów.

Wychodząc poza schematy

Agata Nowicka, tworząca kiedyś pod pseudonimem Endo, jest pionierką blogowania i komiksu internetowego w Polsce. Stworzyła autobiograficzny komiks „Projekt człowiek” o ciąży i narodzinach dziecka. Jej komiksy trafiły do dwóch głośnych antologii historycznych: „44” poświęconej powstaniu warszawskiemu i „Złote pszczoły” o polskich Żydach. Zilustrowała książkę Hanny Samson „Moc jest z nami, dziewczynami!” o przemocy seksualnej wobec nastolatek, a także cykl wywiadów z seksuolożką Alicją Długołęcką w „Wysokich Obcasach”. Nowicka od kilku lat mieszka w Nowym Jorku, a ilustracje zamawiają u niej redakcje „New Yorkera”, „Time’a” i „New York Timesa”. Aleksandra Hirszfeld ma doktorat z filozofii, jest kuratorką, artystką i dziennikarką. Napisała książkę „Co rządzi obrazem? Powtórzenie w sztukach audiowizualnych”.

Antologię napisanych przez nie komiksów erotycznych otwiera zilustrowana przez Dagmarę Matuszak „Wyspa”, która jest klasyczną fantazją o wyprawie na bezludną wyspę. Tym razem trafi na nią jednak kobieta i to ona przejmuje kontrolę nad faunem, a orgazm przenosi ją do innej rzeczywistości. „Auto” Nowickiej to rozerotyzowana obyczajówka o wyzwolonej kobiecie, która przełamuje jedno z największych tabu związanych z seksem, jakim jest onanizm. „Idea” z rysunkami Krótkiej zaciera granicę między fikcją a rzeczywistością. „Strefa” Juszczuk operuje ideograficznym wyobrażeniem waginy, by zobrazować kobiecy multiorgazm. „Osmoza” Agaty Bogackiej opowiada zaangażowaną społecznie i politycznie miłosną historię dwóch wyemancypowanych kobiet, które zostały pokazane w sytuacji zdrady lub trójkąta miłosnego. Wreszcie „Rozmowa” z rysunkami Buchholc to dialog o seksie podczas jego uprawiania ze zmieniającymi się partnerami. Antologię zamyka „Kosmos” debiutującej Katarzyny Borkowskiej – o futurystycznym cyberseksie ze starszą kobietą.

Zależało nam na upodmiotowieniu kobiety w komiksie erotycznym, żeby stała się równoprawną partnerką do rozmowy i działania, a nie tylko seksownym obiektem, za którym ugania się stado muskularnych przystojniaków. Oczywiście nie jesteśmy żądne zemsty za patriarchat, chcemy zaznaczenia swojej równoprawności i wyjścia poza narracyjny schemat świętej i dziwki – wyjaśnia Nowicka.

Hirszfeld podkreśla zaś, że antologia jest prowokacją, która z założenia miała rozniecić dyskusje wokół tematu seksualności i zwrócić uwagę na afirmatywną stronę seksu. – Ze względu na emancypację kobiet powinniśmy jako społeczeństwo na nowo przyjrzeć się wzorcom więzi, a w tym relacjom seksualnym. Nasz komiks nie jest propozycją konkretnego modelu seksualnego, ale pokazaniem, gdzie jest problem. W Polsce potrzebujemy edukacji seksualnej pozwalającej świadomie rozwijać swoją podmiotowość seksualną i relacje intymne. A do tego niezbędna jest otwarta publiczna rozmowa – postuluje współautorka „Istoty”.

Przełamując tabu

„Istota” pokazuje wyidealizowany obraz relacji seksualnych, w których kobiety zawsze dostają to, czego chcą. Hirszfeld i Nowicka zapewniają, że chciały nieść pozytywny przekaz, choćby i utopijny. Antologia ma też odczarować wizerunek kobiety w komiksie i popkulturze. Bohaterki nie są ani seksbombami, ani lalkami Barbie, a każdy z siedmiu komiksów przełamuje jakieś tabu związane z seksem: od masturbacji, przez monogamię i biseksualizm, po ageizm.

Część scenariuszy oparta jest na odwróceniu klasycznych motywów narracji seksualnej towarzyszących ludzkości przynajmniej od epoki hellenistycznej, w których siłą sprawczą jest mężczyzna. I choć antologia jest pozycją stricte erotyczną, to porusza jednocześnie wiele ważkich tematów dotyczących cielesności, seksualności czy partnerstwa. Mimo tego już teraz zarzucono jej, że nie pokazuje brzydkich i grubych bohaterek, kobiety są tylko wyzwolone i nie mają zmartwień, a starości brakuje zmarszczek. – Nie mogłyśmy od razu opowiedzieć o wszystkim. Dlatego bardzo chcę, żeby „Istota” stała się serią wydawniczą, w której scenarzystki i rysowniczki o innych doświadczeniach seksualnych niż my nie będą się wstydziły szczerze opowiedzieć o własnych obserwacjach i fantazjach – zapewnia Nowicka. Jej zdaniem wartością „Istoty” jest też i to, że budzi skrajne emocje, bo to znaczy, że jest o czym rozmawiać.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Syn, który nie rozstał się ze swoją matką – częsta przyczyna małżeńskich kryzysów

Prof. Bogdan de Barbaro o relacjach z teściowymi i teściami, babciami i dziadkami.

Agnieszka Krzemińska
17.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną