O nowej powieści „Ucho igielne” – rozmowa z Wiesławem Myśliwskim

Każdy chce się opowiedzieć
Rozmowa z Wiesławem Myśliwskim o nowej powieści „Ucho Igielne”, która w październiku ukaże się w Wydawnictwie Znak, o nierozliczonej pańszczyźnie i chłopskim rdzeniu naszej kultury.
Wiesław Myśliwski.
Włodzimierz Wasyluk/EAST NEWS

Wiesław Myśliwski.

JUSTYNA SOBOLEWSKA: – Podobno poprawiał pan tę powieść niemal do momentu, kiedy poszła do drukarni.
WIESŁAW MYŚLIWSKI: – Nad żadną powieścią tyle się nie napracowałem. Korzystałem z tego, prawdę mówiąc, że żona złamała rękę, więc ja byłem pielęgniarzem, kucharzem, siedziałem w domu, nie umawiałem się z nikim i miałem czas na poprawianie. Przeczytałem to, co napisałem wcześniej, i przestało mi się podobać. Zacząłem pisać na nowo. Zacząłem w 2014, skończyłem w zeszłym roku, ale cały rok poprawiałem, było parę wersji, dwie już spaliłem. Nie spaliłem tej wersji ostatnio poprawianej czerwonym ołówkiem. Zostawiłem dla siebie, żeby zobaczyć, ile pracy mnie to kosztowało.

Bohater „Ucha Igielnego” jest jednocześnie młody i stary – spełnia się fantazja wielu ludzi, żeby spotkać siebie samego z młodości.
Rzeczywiście jeden bohater jest w dwu osobach. Ten pomysł miałem od dawna. Chciałem oderwać się za wszelką cenę od własnej autobiografii, w gruncie rzeczy sentymentalny stosunek do własnej biografii ogranicza wyobraźnię. Dopóki nie oderwałem się od swojego życia, nie byłem w stanie napisać „Widnokręgu”. Chciałem być wierny, ale ta wierność jest w literaturze niewolą. Motywy autobiograficzne jeśli wchodzą w grę, to jako motywy wyzwalające kreację, a nie pamięć – to jest zasadnicza różnica. Jeśli wyzwalają pamięć, to lepiej dać sobie spokój z pisaniem. W tym sensie „Widnokrąg” nie jest powieścią autobiograficzną, jak mi niektórzy próbują wmawiać.

W „Uchu Igielnym” nie ma czasu. Nie wiemy, kiedy to się dzieje.
Czas skazuje nas na historyczność. Czas właściwie ogranicza próby symbolizowania i uniwersalizowania zdarzeń. Staram się zawsze, nie tylko w tej powieści, czas przezwyciężyć. Tutaj, mam wrażenie, że rzeczywiście nie jesteśmy w stanie ułożyć tej historii linearnie. Pojawiają się takie sytuacje, jakby oni obaj żyli równocześnie.

Czasu nie ma, ale jest historia Polski, wojna, Holokaust.
Każdy jest wpisany w przestrzeń historyczną. Historia przepływa przez człowieka, jest taka, jaka nasza wrażliwość, jaki jest nasz stosunek do różnych zjawisk, które się wokół nas zdarzają. Historia więc nie jest w tej powieści tłem. Wszelkie uogólnienie historii od razu stawia pytanie, ale z jakiego punktu widzenia patrzymy. Nie istnieje punkt poza nami, z którego byśmy uogólniali historię. Jej podmiotem jest jednostka.

W powieści mamy chór głosów, każdy pamięta co innego.

(...)

 

 

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj