Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kultura

Gra o tom

George R.R. Martin – kronikarz własnego świata

George R.R. Martin na konferencji prasowej w Hamburgu, 22 czerwca 2015. George R.R. Martin na konferencji prasowej w Hamburgu, 22 czerwca 2015. Christian Charisius/EPA / PAP
Zamiast skończyć kolejny tom serialowych „Pieśni Lodu i Ognia”, George R.R. Martin, najpopularniejszy pisarz fantasy naszych czasów, bawi się w kronikarza własnego świata.
Anglojęzyczne wydanie nowej książki Georgea R.R. Martina „Ogień i krew”.materiały prasowe Anglojęzyczne wydanie nowej książki Georgea R.R. Martina „Ogień i krew”.

Swoją „Pieśń Lodu i Ognia” George R.R. Martin snuje od lat 90. Obecnie pisze szósty z siedmiu planowanych tomów – „Wichry zimy”, przy czym nie idzie mu to zbyt szybko, bo poprzedni ukazał się w 2011 r. Przy okazji rozwija nie tylko główną linię fabularną, ale kreśli cały świat i tysiące lat jego historii, w efekcie czego z „Pieśni…” pączkują różne twory, jak choćby mikropowieści o Dunku i Jaju, zebrane w „Rycerzu Siedmiu Królestw”, opowiadania czy pozycje „historyczne” lub encyklopedyczne.

Najnowsza, wydana właśnie na świecie, książka Amerykanina „Ogień i krew” to właśnie taki „pączek”. Powinniśmy na nią patrzeć jak na opasły tom zbierający kurz na półce w rzadko uczęszczanej alejce biblioteki, gdzie trafiają wiekowe podania kronikarzy. W tym wypadku kronikarzem jest arcymaester Gyldayn z Cytadeli w Starym Mieście, który wiele, wiele lat po opisywanych przez siebie wydarzeniach próbuje z kilku – niekiedy sprzecznych – podań wyłuskać prawdę o tym, co zaszło. Pisane jest to z jego perspektywy, a jego perspektywa to subiektywna kompilacja podań kilku świadków, momentami więc pewności co do tego, co jest prawdą, wcale nie ma. W ten sposób Martin przypomina nam od początku o względności podań historycznych.

Sama zawarta w tej książce opowieść to w rzucie ogólnym nic nowego. Zaczynamy od Valyrii, czyli starożytnego miasta, takiej Atlantydy opisanego przez Martina świata, z tą różnicą, że zagładę tej cywilizacji przyniosło nie morze, ale wulkany. No i fakt, że mieszkańcy Valyrii oswoili smoki. Szybko opuszczamy jednak te ruiny, by wraz z nielicznymi ocalałymi, członkami dotychczas niewiele znaczącego rodu Targaryenów, udać się na Smoczą Skałę, a następnie ku Westeros.

Polityka 48.2018 (3188) z dnia 27.11.2018; Kultura; s. 85
Oryginalny tytuł tekstu: "Gra o tom"
Reklama