Kultura

Sto zgładzonych miasteczek

Kawiarnia literacka: Piotr Paziński

W Białymstoku, Zambrowie, Kutnie czy Mordach splatały się ze sobą pożydowska cisza, polskie milczenie i gotujące się pod milczeniem emocje.

„Zewnętrznie miasteczko wcale się nie zmieniło, tylko brakuje tych ośmiu tysięcy Żydów” – to zdanie, wplecione w opis Łukowa Anno Domini 1946, mogłoby posłużyć za motto dla zbioru reportaży Mordechaja Canina. Czyż nie tak wyglądały wtedy polskie miasteczka? Pozbawione większej części dawnych mieszkańców – Żydów wymordowanych w Akcji Reinhardt – zaraz po wojnie zdawały się czymś z pogranicza jawy i sennego koszmaru. Na poły wymarłe, unurzane we krwi i w łzach ludzi prowadzonych na śmierć, wyglądały jak opuszczone cmentarze.

Reklama

Czytaj także

Kraj

Arcyksiążę Głódź – ikona Kościoła oderwanego od współczesnego świata

Abp Sławoj Leszek Głódź powoli staje się ikoną Kościoła – tego oderwanego od współczesnego świata, społecznych emocji, z monopolem na rację.

Ryszarda Socha
23.05.2019
Reklama