Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Kultura

Sto zgładzonych miasteczek

Kawiarnia literacka: Piotr Paziński

W Białymstoku, Zambrowie, Kutnie czy Mordach splatały się ze sobą pożydowska cisza, polskie milczenie i gotujące się pod milczeniem emocje.

„Zewnętrznie miasteczko wcale się nie zmieniło, tylko brakuje tych ośmiu tysięcy Żydów” – to zdanie, wplecione w opis Łukowa Anno Domini 1946, mogłoby posłużyć za motto dla zbioru reportaży Mordechaja Canina. Czyż nie tak wyglądały wtedy polskie miasteczka? Pozbawione większej części dawnych mieszkańców – Żydów wymordowanych w Akcji Reinhardt – zaraz po wojnie zdawały się czymś z pogranicza jawy i sennego koszmaru. Na poły wymarłe, unurzane we krwi i w łzach ludzi prowadzonych na śmierć, wyglądały jak opuszczone cmentarze.

Polityka 4.2019 (3195) z dnia 22.01.2019; Kultura; s. 92
Oryginalny tytuł tekstu: "Sto zgładzonych miasteczek"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >