Kultura

Musujące ciało

Z zapisków Świrszczyńskiej

Poetka w swoim krakowskim mieszkaniu, 1965 r. Poetka w swoim krakowskim mieszkaniu, 1965 r. Andrzej Szypowski / EAST NEWS
Wydane właśnie „Jeszcze kocham… Zapiski intymne” są świetnym powodem, by wrócić do poezji Anny Świrszczyńskiej. Najlepiej zacząć od tomu „Jestem baba”.
Anna Świrszczyńska dokonała w poezji jednoosobowej rewolucji.Andrzej Szypowski/EAST NEWS Anna Świrszczyńska dokonała w poezji jednoosobowej rewolucji.

Ze Świrszczyńską zawsze był problem. Jej późne tomy wierszy „Jestem baba”, „Budowałam barykadę” czy „Szczęśliwa jak psi ogon” wywołały w latach 70. wielkie poruszenie, ale i przerażenie. „Mówię do swojego ciała:/– Ty ścierwo” – jak Matka Polka i uczestniczka powstania warszawskiego może pisać tak fizjologicznie o ciele? Gorszył i bezpruderyjny erotyzm, i – w wierszach powstańczych – dosadne opisy bólu. Przez moment mogło się wydawać, że jej pozycja w kanonie literackim jest ugruntowana, przecież ambasadorem jej twórczości był Czesław Miłosz.

Polityka 32.2019 (3222) z dnia 06.08.2019; Kultura; s. 92
Oryginalny tytuł tekstu: "Musujące ciało"

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020