Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Wodząc palcami

Smartfonowa rewolucja według Wiśniewskiego

Nawet producenci sprzętu nie zawsze potrafią przewidzieć, co okaże się zabójczą aplikacją napędzającą sprzedaż ich gadżetu. Nawet producenci sprzętu nie zawsze potrafią przewidzieć, co okaże się zabójczą aplikacją napędzającą sprzedaż ich gadżetu. Shutterstock
Czy świat wszechobecnych i wszechmocnych smartfonów jest tym, o czym marzyliśmy? A bezprzewodowa ewolucja stale przyspiesza.
Polityka

Jak o pierwszym popularnym smartfonie – bo pierwsze smartfony zaczęły się pojawiać wcześniej – pisano latem 2007 r.? „The Guardian”: „iPhone firmy Apple łączy telefon, odtwarzacz muzyki i wideo z przeglądarką www oraz e-mailem. Ale według badaczy popyt na takie wielofunkcyjne urządzenia jest niski, szczególnie w krajach zamożnych”. „Bloomberg”: „iPhone to tylko luksusowe cacko, które przemówi do garstki technologicznych frików. Jego wpływ na branżę będzie nieznaczny”. „Techcrunch”: „Ta wirtualna klawiatura będzie tak użyteczna, jak pisanie e-maili i SMS-ów na telefonie z okrągłą tarczą numerową. Niech nas nie zdziwi, jeśli spora część nabywców iPhone’a pożałuje wyrzucenia swoich BlackBerry po odkryciu, że pisanie e-maili zajmuje im godzinę dziennie więcej”.

15 lat później w książce „Zabójcze aplikacje. Jak smartfony zmieniły nasz świat” Michał R. Wiśniewski pokazuje, jak bardzo mylili się ówcześni eksperci, ale nie tylko oni. Także konsumentów iPhone najbardziej zachwycił tym, że ekran się obracał, gdy zmieniano orientację telefonu z pionowej na poziomą, a zdjęcia zbliżało i oddalało się gestami rozciągnięcia palców i uszczypnięcia. Czy mogłoby – spytamy dziś – być inaczej?

Z nieskrywanym sentymentem, ale i humorem Wiśniewski prowadzi nas przez całą bezprzewodową ewolucję. Od ciężkich nokii i modnych telefonów z klapką oraz ich tanich zamienników („Przecież jak wyciąga starego alcatela, to mu nie podam swojego prawdziwego numeru, nie?” – cytuje „Galerianki” Katarzyny Rosłaniec) po wszechmocne, ale też coraz bardziej nijakie – bo przynajmniej z przodu bliźniaczo podobne – współczesne kombajny do robienia wszystkiego.

Polityka 43.2021 (3335) z dnia 19.10.2021; Kultura; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Wodząc palcami"
Reklama