Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Kultura

Thor była kobietą i trafi do kin. Co to za przełomowa postać?

Kadr z filmu „Thor: Miłość i grom” Kadr z filmu „Thor: Miłość i grom” mat. pr.
Tego lata na ekrany kin wróci jeden z ulubionych bohaterów Marvela, bóg gromów Thor (Chris Hemsworth). Ale nie będzie sam – magiczny młot Mjölnir dzierżyć będzie kobieta. W Gromowładną wcieli się Natalie Portman.

Komiksy są dla chłopców. A przynajmniej były. Superbohaterowie wyrośli jako spełnienie chłopięcych i męskich marzeń o ratowaniu świata i braniu sprawiedliwości we własne ręce. Nawet Wonder Woman, zrodzona w umyśle Williama Moultona Marstona i inspirowana silnymi kobietami w jego życiu, nader często była pętana ku uciesze rozmaitych fetyszystów. Do dziś w panteonie najważniejszych twórców trudno znaleźć kobiety. Potęgę Marvela budowali Stan Lee, Jack Kirby i Steve Ditko, Supermana stworzyli Joe Shuster i Jerry Siegel, Batmana Bob Kane i Bill Finger, a w późniejszych latach na gwiazdy medium wyrośli m.in. Alan Moore, Frank Miller, Grant Morrison, Mike Mignola, Mark Millar czy Neil Gaiman.

Czytaj też: „Wonder Woman”. Pora na superbohaterki

Jak Thor Gromowładna namieszała

Zmiany zachodzą, choć powoli. Najpierw, stopniowo, bohaterki przestały być tylko obiektami westchnień herosów i czytelników, zyskały pełnoprawne charaktery i własne opowieści. Później panie zaczęły wyrastać na gwiazdy samego medium, wśród nich Fiona Staples („Saga”), Marjorie Liu („Monstressa”), Gail Simone („Ptaki nocy”), G. Willow Wilson („Ms Marvel”) oraz legendarna redaktorka Karen Berger, odpowiedzialna za kultową linię Vertigo („Sandman”, „Hellblazer”, „Kaznodzieja”, „Baśnie”, „100 naboi”). Jako ostatnie dołączyły zaś filmy i seriale, więc wreszcie doczekaliśmy się „Wonder Woman” z Gal Gadot, „Kapitan Marvel” (Brie Larson), solowy film dostała Czarna Wdowa (Scarlett Johansson), a wkrótce na Disney+ zadebiutuje „Ms Marvel”.

Wcześniej jednak w kinach pojawi się postać, która gdy debiutowała w komiksie w 2014 r., wywołała głośną dyskusję, by następnie podbić serca czytelników i czytelniczek, rzucić zupełnie nowe światło na kultowego bohatera, a przy okazji wprowadzić na łamy komiksu Marvela rozbudowany wątek poświęcony walce z rakiem.

Thor Gromowładna, bo o niej mowa, pierwszy występ zaliczyła w zeszycie „Thor: God of Thunder #25” z września 2014 r. Własną serię otrzymała nieco ponad rok później w „The Mighty Thor #01”. W Polsce komiksy te wydano jako serie „Thor Gromowładny” („Bogobójca”, „Boża bomba”, „Przeklęty” oraz „Ostatnie dni Midgardu”), „Potężna Thor” („Grzmiąca krew”, „Władca Midgardu”, „Wojna Asgardu z Shi’ar”, „Thor Wojny” i „Śmierć Potężnej Thor”) oraz tom „Niegodny Thor”. Scenarzystą wszystkich tych historii był Jason Aaron.

W lipcu do kin wejdzie film „Thor: Miłość i grzmot” w reżyserii Taiki Waititiego, który będzie bardzo obficie czerpał z fabuł Arrona i w którym na wielkim ekranie zadebiutuje Thor-kobieta. W tej roli wystąpi Natalie Portman.

Plansza z komiksu „Potężna Thor: Władcy Midgardu”Egmont/mat. pr.Plansza z komiksu „Potężna Thor: Władcy Midgardu”

Nie tylko biali, nie zawsze hetero

W 2014 r. postać ta wpisała się w sam środek społeczno-politycznej dyskusji, która zresztą rozgrzewa miłośników komiksu do dziś. W wielkim skrócie: najstarsi, dziś kultowi superbohaterowie byli tworzeni wyłącznie przez białych heteroseksualnych mężczyzn, a choć każdego dnia powstają nowe, najróżniejsze postacie, trudno im dorównać statusowi Batmana, Avengers, X-Men czy Spider-Mana. Ponieważ zaś to serie o najpopularniejszych bohaterach dominują na rynku superherosów w Stanach, nowe pokolenie twórców i twórczyń zapałało ambicją, by przełamać obowiązującą równowagę, i zaczęło wprowadzać kobiety, postaci niebiałe i niehetero do głównych fabuł Marvela czy DC Comics. Sam Wilson przejął tytuł Kapitana Ameryki od Steve’a Rogersa, jednym ze Spider-Manów został Miles Morales (był bohaterem filmu „Spider-Man: Uniwersum”), pojawiły się Spider-Gwen, Kamala Khan/Ms Marvel czy Kate Bishop/Hawkeye (niedawno w serialu „Hawkeye”, m.in. z Piotrem Adamczykiem), a syn Supermana Jon Kent dokonał coming outu jako gej. Nie wszystkim się to podoba, padają argumenty o „wypaczaniu” czy „przejmowaniu” oryginalnych bohaterów, zamiast tworzenia zupełnie nowych.

Tymczasem Jason Aaron włożył należący do Thora młot Mjölnir w ręce kobiety, jego byłej dziewczyny dr Jane Foster. „Thor” to nie tylko imię, ale i tytuł należący do tego, kogo magiczny Mjölnir uzna za godnego swej mocy. Albo godną.

Tak oto powstała nowa superbohaterka: Thor Gromowładna, bazująca na popularności kultowej postaci (Thor to jeden z oryginalnych członków Avengers). Niczego jednak nie „wypaczano”, oryginalny Thor nie został wymazany, ba, skorzystał na obecności innej „godnej” osoby (to słowo klucz w opowieściach o Thorze), bo konfrontacja z utratą mocy i w jakiejś mierze honoru dała mu okazję do rozwoju i koniecznej przemiany.

Czytaj też: Czy „Czarna Pantera” i „Wonder Woman” odmienią kino komiksowe?

Komiksy nie są tylko dla chłopców

Thor Gromowładna jest więc postacią ważną, bo stanowi doskonały przykład, czym współczesne komiksy mogą być. Tak wyklinana przez wielu starych fanów inkluzywność to żadne przekleństwo, ale wręcz błogosławieństwo. Seria „Potężna Thor” to jedna z najlepszych komiksowych fabuł Marvela ostatnich lat. O jej ogromnej popularności najlepiej świadczy to, że niedługo zobaczymy ją na wielkim ekranie.

Słowa uznania należą się Jasonowi Aaronowi, który poprzez wypchnięcie Jane Foster na pierwszy plan był w stanie nakreślić zniuansowaną i poruszającą opowieść o różnych rodzajach siły. Jednym z jej aspektów jest wątek choroby Jane, która oprócz zmagań z kosmicznymi i magicznymi zagrożeniami jako Thor Gromowładna walczyła z zaawansowanym rakiem. Wedle dostępnych informacji wątek ten nie zostanie pominięty w wersji filmowej.

Thor to jeden z przykładów. O zaletach otwartości na nowe doskonale świadczą również komiksy ze wspomnianymi Kamalą Khan („Ms Marvel”) oraz Kate Bishop („Hawkeye”) czy rysowany przez Polkę Kate Niemczyk tom „Mockingbird”.

Komiksy, wbrew pozorom, nie są już tylko dla chłopców.

Czytaj też: Nowy feminizm w kinie i telewizji

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Prawda według filozofów

Prawda jest cechą zdania. Po prostu. Jej przeciwieństwem jest fałsz. Zdanie może być prawdziwe, fałszywe albo nie wiadomo jakie. Tylko jak to stwierdzić? Dzięki czemu mamy pewność, że o jednych zdaniach daje się powiedzieć, że są prawdziwe lub fałszywe, a o innych nie?

Magdalena Środa
04.04.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną