Marceau Marcel

Wzorzec mimu
Wraz z Marcelem Marceau umiera klasyczna pantomima.

Marcel Marceau (1923-2007). francuski mim. Dziś odchodzi się od stworzonych przez niego i Decroux zasad. Sztuka mimu staje się bardziej ekspresyjna, mniej dbająca o tradycyjną technikę. © Heritageimages, BE&W

W wieku 84 lat zmarł w Paryżu mim Marcel Marceau. Na scenie sprawiał wrażenie nieśmiertelnego.

Urodził się w 1923 roku w Strasburgu. Jego matka była Polką z Ukrainy. Był uczniem sławnych aktorów: Charlesa Dullina, Jeana Louisa Barraulta oraz Etienne Decroux, twórcy nowożytnej pantomimy. Stał się jej wiernym wyznawcą i kontynuatorem.

W przykrótkim fraczku, koszuli w paski i cylindrze z czerwonym kwiatkiem w 1944 zadebiutował w Theatre de Poche. Słynny Bip, postać, którą odtwarzał, do niedawna nie schodził ze sceny. Nazwa pantomima przywodzi automatycznie na myśl jego właśnie postać. Wcześniej kojarzono ją z melancholijnym Pierrotem o pobielonej twarzy. Pod wpływem Chaplina Marceau uznał, że Pierrot był zbyt idealny. Jego Bip połączył tragizm z komizmem, stając się bohaterem nowych czasów. Wyszedł na ulicę. Odwiedzał agencję matrymonialną i pracował w fabryce porcelany. Borykając się z codziennością, dotykał tematów uniwersalnych.

W mimodramie "Fabryka masek" widać jego technikę i fizyczną sprawność. Bip przymierza niewidzialne maski. Kolejno pojawiają się grymasy smutku, radości, głupoty. Do oblicza bezbłędnie dopasowuje się ciało. Ostatnia maska – idioty – nie daje się jednak ściągnąć. Bip rozpaczliwie próbuje zedrzeć ją z twarzy. Ciało buntuje się, wyrażając emocje sprzeczne z idiotycznym grymasem. To mistrzostwo sztuki mimu.

Marceau całe życie uczył i praktykował. W 1969 roku założył w Paryżu Międzynarodową Szkołę Mimu. W 1987 w USA powołano Światowe Centrum Pantomimy Marcela Marceau. Spopularyzował tę sztukę, występując w programach telewizyjnych. Muzykę pisał dla niego Jean Michel Jarre, Joseph Kosma i inni kompozytorzy. Podczas licznych podróży kilkakrotnie odwiedził Polskę. W sierpniu 2004 prowadził warsztaty w Teatrze na Woli. Pokazywał jak ciałem wyrażać emocje, rysować cały wszechświat. Nie tworzył bez słów, lecz poza słowem. Wybrał najbardziej uniwersalny język świata.

Wraz z nim, być może, umarła klasyczna pantomima. Oparta na ścisłej technice, kunsztowna i pełna wdzięku. Dziś odchodzi się od stworzonych przez Decroux i Marceau zasad. Sztuka mimu staje się bardziej ekspresyjna, mniej dbająca o tradycyjną technikę. To znak naszych czasów, popadających w bylejakość i kontestujących wszelkie reguły. Bip wciąż wzrusza i bawi, choć pewien wzorzec, wraz z Marceu, odszedł bezpowrotnie.


WIĘCEJ

  • Pstrokaty chaos
    Klaunada była najbardziej egalitarną ze sztuk – bawiła pucybuta i doktora. A dzisiaj? Kto jeszcze rozumie sztukę klaunów?
  • Jak cicho jest spotkać Mima
    XX wiek pogrzebał słowo służące propagandzie i wskazywaniu ofiar. Szczęśliwie pantomima pozostała Sztuką Piękną.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj