Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kultura

Klucz do zamku

Polska zamkami stoi. Nie dajemy im się zestarzeć, wciąż powstają nowe. A skutki bywają opłakane

Stobnica Stobnica Nicolas Grospierre
Nie dajemy zamkom godnie się zestarzeć ani odejść w przeszłość. W Polsce ostatnio je reanimujemy i odbudowujemy, a nawet wznosimy zupełnie nowe.

Dominujący w XX w. modernizm przekonywał, że należy patrzeć w przód, a nie do tyłu. Także w architekturze. Nowoczesność w końcu się znudziła i powróciły sentymenty. W Polsce często przybiera to osobliwą formę budowania tego, co – wydawałoby się – już dawno i bezpowrotnie odeszło. W wymiarze publicznym, głównie samorządowym, oznacza to tęsknotę za ryneczkami, kamieniczkami, starówkami. Unia Europejska hojnie subsydiowała przez lata wszelkie rewitalizacje starych centrów miast i miasteczek, co napędzało modę.

W wymiarze prywatnym forma tęsknoty za architekturą przeszłości zależała od grubości portfela. Najbardziej majętni szli w wariant „pałacowy”. Nowe pałace, ledwie przypominające te stare, wyrastały może niezbyt gęsto, ale ze spektakularną mocą, głównie w najmniej oczywistych miejscach, bo w pobliżu siedzib firm ich właścicieli, tak, by z pałacowych wnętrz mieli niedaleko do swoich fabryczek, hurtowni, hodowli, magazynów importowo-eksportowych. Jednak ich największe skupisko powstało w podwarszawskim Konstancinie, gdzie obok starych pałaców zbudowano wiele całkiem nowych rezydencji w stylach neoklasycystycznym, neobarokowym, neorenesansowym i innych.

Tym, którzy wzbogacili się mniej, ale wystarczająco, by pomyśleć o życiowo-mieszkaniowej odmianie, pozostała skromniejsza forma spotkań z historią, czyli dworki. Często karykaturalne, jak ktoś trafnie zauważył: „w skali 1:2, za to z ozdobami architektonicznymi w skali 2:1”. Szeregowo stawiane pseudodworki obrosły, jak wodorosty falochrony, obrzeża polskich miast. Z niezliczonymi dekorami, wprowadzającymi owe surowe szlacheckie rezydencje w świat bajkowości i osobliwego przepychu doznań estetycznych, których dostarczały wielospadowe dachy, lukarny, gzymsy, sztukaterie, imitacje kamienia i marmuru, wykusze, ryzality, no i oczywiście obowiązkowe kolumny.

Polityka 14.2026 (3558) z dnia 31.03.2026; Kultura; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Klucz do zamku"
Reklama