Obrazki z szuflady
Polska Britannica. Te zdjęcia to historia Polonii na Wyspach. „Wiedziałem, że to już nie wróci”
MAGDALENA GORLAS: – Co to jest „Polska Britannica”?
CZESŁAW SIEGIEDA: – To książka z wybranymi fotografiami, które zrobiłem jako młody człowiek, mieszkając w małej polskiej społeczności, w niewielkim mieście Loughborough, w samym środku Anglii. Chociaż zdjęć jest znacznie więcej, bo życie polskich społeczności w Wielkiej Brytanii dokumentowałem przez prawie 20 lat. Życie wokół parafii, szkoły, zwyczaje, rozrywkę, czyli codzienność powojennej emigracji.
Jak się to panu udało?
Byłem częścią jednej z tych społeczności, dlatego było mi łatwiej. Urodziłem się w Wielkiej Brytanii, w obozie dla przesiedleńców w Burton-on-the-Wolds, w hrabstwie Leicestershire, gdzie – jak większość polskich uchodźców – moja rodzina mieszkała na początku w „beczkach śmiechu”.
W czym?
„Beczka śmiechu” była półokrągłą konstrukcją z blachy falistej opartą na betonowym fundamencie. W 1916 r. zaprojektował ją kanadyjski inżynier Peter Norman Nissen. Budynki były wykorzystywane przez wojsko jako koszary, magazyny i szpitale polowe. A później jako przejściowe miejsce zamieszkania polskich uchodźców. Urodziłem się w baraku, który wcześniej był bazą RAF dla personelu wojskowego.
Jak pana rodzina trafiła do tego obozu dla przesiedleńców?
Moja matka Helena urodziła się w 1923 r. we wsi Zaleszany we wschodniej Polsce (obecnie zachodnia Ukraina). W 1940 r. całą jej rodzinę załadowano do wagonów i wywieziono do obozu pracy w pobliżu Archangielska na Syberii. Rok później na terytorium Związku Radzieckiego utworzono polską armię pod dowództwem gen. Władysława Andersa i jednocześnie uwolniono setki tysięcy polskich cywilów oraz wojskowych przetrzymywanych na terenie byłego ZSRR.