Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Paranormal Activity

Recenzja filmu: "Paranormal Activity", reż. Oren Peli

Nie ma krwi, nie ma efektów specjalnych, a coś wbija w fotel

Początek filmu „Paranormal Activity” wydaje się banalny. Piękny dom z basenem, niewielkim ogródkiem i sportowym autem na podjeździe. W domu młodzi zakochani Katie (Katie Featherston) i Micah (Micah Sloat). Obserwujemy ich życie jak w wideoblogu, których tysiące w Internecie – bohaterowie myją zęby, czytają, jedzą. Nic się nie dzieje, ale tylko do czasu.

Nocą Katie słyszy bowiem dziwny dźwięk, jakby stukot, szept... Micah kupuje kamerę i włącza ją w ich sypialni, a każdego ranka ogląda film z minionej nocy. Bawi się w detektywa, stara się wszystko racjonalnie wytłumaczyć: skrzypnięcie drzwi to wiatr, odgłos kroków to pewnie niedomknięte okno. Ale metoda zawodzi, co dostrzega także widz, który czuje się tak, jakby siedział w sypialnianej szafie i obserwował przez szparę coraz bardziej niesamowite nocne życie tej pary. W pewnym momencie chce się uciekać z tej szafy jak najdalej. Ale nie można, gdyż tytułowa paranormalna siła każe patrzeć do końca. Nie ma krwi, nie ma efektów specjalnych, a coś wbija w fotel.

Reżyser Oren Peli, niewątpliwie zafascynowany „The Blair witch Project” i „Egzorcyzmami Emily Rose”, nakręcił tani, bo za kilkanaście tysięcy dolarów, film o zwykłych ludziach. I ta zwyczajność przeraża najbardziej. Prosty, genialny pomysł, prawdziwa gra aktorów, perfekcyjnie stopniowane napięcie – to wszystko sprawia, że film nie daje nam spokoju także po wyjściu z kina i powrocie do domu. Może u nas też coś za chwilę zaskrzypi?

 

Polityka 47.2009 (2732) z dnia 21.11.2009; Kultura; s. 47
Oryginalny tytuł tekstu: "Paranormal Activity"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną