Film

Ostatnia misja killera

Recenzja filmu: "Amerykanin", reż. Anton Corbijn

materiały prasowe
Clooney spisuje się znakomicie, dawno nie widziałem go tak skupionego, wiarygodnego w każdym geście.

W kinie akcji trudno znaleźć bardziej wyświechtany wzór: twardziel, płatny morderca, co żyje w piekle, nie zna miłości i tłumi w sobie romantyczne uczucia, spotyka śliczną jak malowanie panienkę lekkich obyczajów, oczywiście o równie złotym sercu. Co z tego romansu upadłych aniołów wyniknie, mówić nie trzeba, wystarczy obejrzeć jakiś zgrany klasyczny western albo kino gangsterskie sprzed pół wieku. A jednak holenderski fotograf i uzdolniony reżyser Anton Corbijn („Control”) wycisnął z tego banału elegancką przypowieść, która poetyckim tchnieniem zadziwia, niby-oczywistymi schematami mocno nawet zaciekawia.

Historia ostatniej misji przystojnego killera ściganego przez anonimowych wrogów, szukającego w każdym nieznajomym zdrajcy, została nakręcona w pięknych, nastrojowych pejzażach północnych Włoch (góry Abruzji) na tle malowniczych miasteczek Castelvecchio i Castel del Monte tak, że ma się ochotę natychmiast tam pojechać i poznać smak zabytkowych placyków, krętych zaułków i wyludnionych knajpek.

Najbardziej jednak zachwyca George Clooney, czołowy amant hollywoodzkiego kina, grający w „Amerykaninie” pozbawionego skrupułów maczo, niewahającego się zabić strzałem w tył głowy swoją kochankę, w którym pod wpływem udręki samotności powoli i stopniowo dochodzą do głosu ludzkie emocje. Clooney spisuje się znakomicie, dawno nie widziałem go tak skupionego, wiarygodnego w każdym geście, nawet w wymagających intymnych scenach miłosnych, sfilmowanych z wyjątkową wrażliwością. Partneruje mu Włoszka Violanta Placido, zjawiskowa piękność, której wdzięk, uroda i dobre aktorstwo zasługują także na pochwałę.

Amerykanin, reż. Anton Corbijn, prod. USA, 105 min

Polityka 45.2010 (2781) z dnia 06.11.2010; Kultura; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Ostatnia misja killera"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną