Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Film

Opornie o porno

Recenzja filmu: "Z miłości", reż. Anna Jadowska

Anna Ilczuk w roli seksrekordzistki Anna Ilczuk w roli seksrekordzistki Lancelot Media Distribution / materiały prasowe
Odważny jak na polskie warunki temat: kulisy rodzimego przemysłu pornograficznego.

Temat ten został przez autorkę „Z miłości” wykorzystany do nijakiej opowieści. Każdy z trzech wątków zasługiwał na wnikliwe spojrzenie. Mógł się stać zapisem głębszych, tragicznych doświadczeń dorosłych ludzi ulegających słabościom, złudzeniom, desperacji. Aż się prosi, by dramat podstarzałego producenta porno, głupca i paranoika, który brnie w kłamstwa, gdy rozlatuje mu się prywatne życie, odsłaniał coś więcej niż tylko naskórkową obserwację kłótni małżeńskich. Zwłaszcza gdy ma się do dyspozycji tak wybitnego aktora jak Daniel Olbrychski. Ileż niuansów psychologicznych można wydobyć z historii niedobranej seksualnie pary 20-latków, która decyduje się zagrać dla pieniędzy w amatorskim filmie porno. Samo bicie seksrekordu wszech czasów (ponad 820 stosunków w ciągu doby) w sercu katolickiego kraju stwarzało wiele możliwości opisu hipokryzji obyczajowej. A to, co musiało się dziać w głowie dziewczyny, która zgodziła się ten wyczyn firmować własną twarzą?

Tymczasem Anna Jadowska pokazuje to wszystko tak, jakby chodziło o zwykłą rzecz, bez czucia. Ciągnie ją do satyry i stylu reporterskiego, lecz kiedy próbuje wejść w intymny kontakt z bohaterami, brak w tym szczerości. To budzi zniecierpliwienie. Jest parę niezłych filmów o pornografii (z nieoczywistych przykładów: „Le pornographe” Francuza Bertranda Bonello, „Boogie Nights” Amerykanina Paula Thomasa Andersona). Wystarczyło po nie sięgnąć, wyciągnąć z nich wnioski. Może ktoś jeszcze na to wpadnie.

Z miłości, reż. Anna Jadowska, prod. Polska, 102 min

Polityka 49.2011 (2836) z dnia 30.11.2011; Afisz. Premiery; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Opornie o porno"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną