Film

Za garść konopi

Recenzja filmu: "Savages. Ponad bezprawiem", reż. Oliver Stone

Kalifornijscy bosowie w akcji. Kalifornijscy bosowie w akcji. materiały prasowe
Stary gniewny moralista światowego kina biczował już Amerykę za bezsensowną wojnę w Wietnamie (wielokrotnie), szydził z prezydenta Busha, w Nixonie zobaczył nowe wcielenie Ryszarda III, w JFK ofiarę spisku CIA, napiętnował też (nie raz) cwaniaków z Wall Street.

W najnowszej hollywoodzkiej produkcji „Savages” zdjął kostium lewicowego trybuna i spojrzał zatroskanym okiem na swoją ojczyznę z perspektywy wyluzowanych bossów kalifornijskiej mafii narkotykowej. Nakręcił trzymający w napięciu pastisz, bezczelnie niemoralne kino akcji o dwóch łotrach, co z miłości do tej samej kobiety wszczęli wojnę gangów. Jest tu wszystko, za co miłośnicy inteligentnej rozrywki uwielbiają Tarantino lub braci Coen: przemyślany do najdrobniejszego słowa, odjazdowy scenariusz o męskiej przyjaźni, w którym cynizm i czarnowidztwo łatwo pomylić z romantyzmem.

Polityka 39.2012 (2876) z dnia 26.09.2012; Afisz. Premiery; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Za garść konopi"

Czytaj także

Kultura

Wielki Janusz Gajos. Mówi, a ludzie go słuchają

Kluczowe postaci w „Klerze” i „Kamerdynerze”, do tego kilka ról w Teatrze Narodowym i kolejne filmy w przygotowaniu. Od Janusza Gajosa zależy dziś w polskiej kulturze więcej niż kiedykolwiek.

Aneta Kyzioł
25.09.2018