Film

Francuski zakalec

Recenzja filmu: "Nieobliczalni", reż. David Charhon

Omar Sy (od lewej ) i Laurent Lafitte, policyjny duet nie do śmiechu. Omar Sy (od lewej ) i Laurent Lafitte, policyjny duet nie do śmiechu. Gutek Film / materiały prasowe
Miało być zabawnie, lekko, ironicznie, wyszedł pokraczny francuski zakalec.

Omar Sy, gwiazda „Nietykalnych” – największego przeboju francuskiej kinematografii (zobaczyło go ponad 20 mln widzów) – powtarza rolę kłótliwego, sympatycznego, czarnoskórego prostaka o złotym sercu, uparcie kontestującego zasady dobrego wychowania. W „Nieobliczalnych” występuje w policyjnym duecie z lalusiowatym karierowiczem (Laurent Lafitte), który ma chrapkę na stanowisko komendanta i wszystkie ślicznotki w okolicy. Bardziej niedobranej pary tropiącej groźnych przestępców w środowisku swingersów w podparyskiej dzielnicy Bobigny nie można sobie wyobrazić.

Miało być zabawnie, lekko, ironicznie, zgodnie z żelazną hollywoodzką zasadą, że sukces rodzi sukces. Zamiast wdzięcznej parodii „Gliniarza z Beverly Hills” i „Zabójczej broni” wyszedł pokraczny francuski zakalec. Ciastko bez smaku, które wstyd nawet pokazywać w ramach telewizyjnej zapchajdziury. Aktorzy robią za pajaców, dialogi żenują głupotą, reżyser nie panuje nad dramaturgią, obciachowa muzyka zarzyna resztki emocji. Krótko mówiąc, jeśli kogoś kusi, by koniecznie wyrzucić pieniądze w błoto, są na to ciekawsze sposoby.

 

Nieobliczalni, reż. David Charhon, prod. Francja, 85 min

Polityka 15.2013 (2903) z dnia 09.04.2013; Afisz. Premiery; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Francuski zakalec"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Nie każdy archeolog to Indiana Jones

Popkulturowy obraz archeologa awanturnika umacnia przekonanie, że ich głównym zadaniem jest odkrywanie skarbów. Ten fałsz fatalnie odbija się na wiedzy o przeszłości.

Agnieszka Krzemińska
27.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną