Film

Ona ją całuje

Recenzja filmu: "Pocałuj mnie", reż. Alexandra Therese Keining

„Pocałuj mnie” jest typowym melodramatem, rozwijającym się wedle podręcznikowych prawideł. „Pocałuj mnie” jest typowym melodramatem, rozwijającym się wedle podręcznikowych prawideł. Solopan / materiały prasowe
Prosta historia, dobrze opowiedziana, a jednak pozostawiająca wrażenie błahości, a nawet pewnej sztuczności, co może wynikać z trzymania się wszelkimi sposobami gatunkowej poprawności.

„Pocałuj mnie” jest typowym melodramatem, rozwijającym się wedle podręcznikowych prawideł. Dobrana, szczęśliwa para snuje dalekosiężne życiowe plany. Do ślubu jednak nie dochodzi, bo jedno z nich nieoczekiwanie zakochuje się w kimś innym.

Zaskakującym elementem w „Pocałuj mnie” jest odwrócenie preferencji seksualnych głównych bohaterów. Zdradza dziewczyna (Ruth Vega Fernandez), zafascynowana otwartą osobowością rówieśniczki (Liv Mjönes). Komplikacje, jakie z tego wynikają, nie różnią się niczym od sztampowych rozwiązań spotykanych w gładkich, bezbolesnych komediach romantycznych. Film, choć wpisuje się w modny nurt twórczości LGBT, nie sili się na pogłębienie wizerunku środowisk homoseksualnych. Nie stawia żadnych istotnych pytań. To sentymentalny wyciskacz łez z ładnymi zdjęciami, ślicznymi bohaterkami, tolerancyjnymi rodzicami i elegancko zamiecionymi pod dywan problemami społecznymi.

 

Pocałuj mnie, reż. Alexandra Therese Keining, prod. Szwecja, 105 min

Polityka 19.2013 (2906) z dnia 07.05.2013; Afisz. Premiery; s. 64
Oryginalny tytuł tekstu: "Ona ją całuje"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Polityka przy stole. Symulator kampanii wyborczej i inne planszówki

Kogo znane na co dzień z ekranów i gazet polityczne spory nadal bardziej ekscytują, niż męczą, może sprawdzić swoich sił w ich wersji pudełkowej. Uwaga – wciągają jak prawdziwe.

Michał Klimko
25.11.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną