Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Film

Piękno falsyfikatu, wartość upokorzenia

Do kin wchodzi "Koneser", reż. Giuseppe Tornatore

Na zdj. Geoffrey Rush Na zdj. Geoffrey Rush Stefano Schirato / materiały prasowe
Misternie skonstruowana intryga kryminalna „Konesera” ma niewiele wspólnego z popularnymi thrillerami w stylu Dana Browna, niemniej skojarzenie narzuca się samo.

Choćby z powodu środowiska, w jakim osadzona jest fabuła: wytrawnych handlarzy dzieł sztuki, fałszerzy, oszustów starających się nawzajem przechytrzyć. Grany przez Geoffreya Rusha marszand – tytułowy koneser – ma jedną zawodową słabość: lubi otaczać się pięknymi przedmiotami, zwłaszcza stylowymi portretami kobiet namalowanymi przez dawnych mistrzów. Niczym zazdrosny kochanek gromadzi je w domowym sejfie, by tylko on mógł się napawać ich pięknem. Giuseppe Tornatore snuje tu jednak zgoła inną opowieść. To historia maniackiej pogoni za doskonałością wpisaną w dzieło sztuki, która zostaje skonfrontowana z żywym uczuciem do młodej, pięknej dziedziczki bajecznej fortuny wycenianej przez starzejącego się bohatera. Dziewczyna cierpi na agorafobię, nie opuszcza zamkniętego pomieszczenia. Jest niedostępna – niczym idealny portret – dla cudzych oczu.

Co z tego wyniknie stosunkowo łatwo przewidzieć, bo „Koneser” to w sumie nic innego, jak uwspółcześniona wersja „Błękitnego anioła”. Wzbogacona przez twórcę „Cinema Paradiso” o pytania wykraczające poza ramy zwykłego melodramatu: o wycenę przeżyć dostarczanych przez sztukę, piękno falsyfikatu, wartość upokorzenia.

Koneser, reż. Giuseppe Tornatore, prod. Włochy, 124 min

Polityka 31.2013 (2918) z dnia 30.07.2013; Afisz. Premiery; s. 59
Oryginalny tytuł tekstu: "Piękno falsyfikatu, wartość upokorzenia"
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną