Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Film

Ocalony podejrzany

Recenzja filmu: "Za tych, co na morzu", reż. Paul Wright

George MacKay jako jedyny ocalony z morskiej katastrofy. George MacKay jako jedyny ocalony z morskiej katastrofy. Tongariro Releasing / materiały prasowe
Pasjonujący dramat psychologiczny zmienia się w opowieść fantastyczną średniej jakości.

Wypłynęło sześciu, wrócił tylko jeden. Do końca filmu się nie dowiemy, co naprawdę wydarzyło się u wybrzeży szkockiego miasteczka i dlaczego z całej załogi ocalał tylko Aaron, najmniej doświadczony, który po raz pierwszy wyruszył na połów. On też nie wie, pytany, co zapamiętał z katastrofy, odpowiada krótko, że nic. To jednak nie przekonuje społeczności rybackiej osady. Zaczynają pojawiać się plotki, domysły i podejrzenia, że ocalony przyczynił się do nieszczęścia, może np. chciał pozbyć się brata, który jest wśród ofiar. Ta część filmu debiutującego w fabule szkockiego dokumentalisty Paula Wrighta jest najciekawsza. Aaron, choć nadal przeżywa traumę, próbuje wrócić do normalnego życia, ale otoczenie mu na to nie pozwala. Przezwisko Cholerny Jonasz należy do najdelikatniejszych. Przeżył, a więc jest winny, przecież powinien iść na dno z innymi. Napiętnowany Aaron, przemykający uliczkami miasteczka i słyszący zewsząd obelgi, coraz bardziej popada w rodzaj paranoi. Troskliwa i zrozpaczona matka nie jest już w stanie mu pomóc.

Niestety, dalej jest gorzej. Chłopiec, który poznał w dzieciństwie miejscową legendę o morskim diable, postanawia zmierzyć się z siłami zła ukrytymi w odmętach. Pasjonujący dramat psychologiczny zmienia się w opowieść fantastyczną średniej jakości. Zatem połowiczny sukces debiutanta. Może to zemsta okropnego diabła morskiego?

 

Za tych, co na morzu, reż. Paul Wright, prod. Wielka Brytania, 92 min

Polityka 4.2014 (2942) z dnia 21.01.2014; Afisz. Premiery; s. 62
Oryginalny tytuł tekstu: "Ocalony podejrzany"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Psychologowie są dziś wszędzie i zajmują się wszystkim. Czy słusznie? I kto się zajmie nimi?

Transport, policja, szpitale, marketing, reklama, sądownictwo, media, polityka, a wkrótce każda polska szkoła – gdzie się obejrzeć, tam psycholog. Czy współczesna wiedza psychologiczna pozwala im brać na swoje barki aż takie obciążenia?

Ewa Wilk
25.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną