Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Film

Kryminał prowincjonalny

Recenzja filmu: „Jeziorak”, reż. Michał Otłowski

„Jeziorak”, reż. Michał Otłowski „Jeziorak”, reż. Michał Otłowski Phoenix Film / materiały prasowe
Reżyser filmu dobrze odrobił lekcję klasycznego kryminału.

Po pierwszym pokazie filmu na festiwalu w Gdyni krytycy nie mogli wyjść z podziwu – polski kryminał i dobry! W dodatku dzieło debiutanta, który udowodnił, iż znakomicie czuje się w konwencji kina gatunkowego, gdzie przede wszystkim liczy się rzemiosło. Wprawdzie Michał Otłowski nie potwierdza, aby inspirował się wszystkimi zagranicznymi tytułami, z którymi widzom może się kojarzyć „Jeziorak”, niemniej dobrze odrobił lekcję klasycznego kryminału, a czy bliżej mu do „Fargo” braci Coen czy do skandynawskiej literatury, nie ma większego znaczenia. Śledztwo prowadzi podkomisarz Iza Dereń (bardzo dobra Jowita Budnik) w towarzystwie młodego aspiranta (nagrodzony w Gdyni za debiut Sebastian Fabijański), czyli mamy parę jak z amerykańskiego kina. Z całą pewnością jesteśmy jednak w Polsce, i to nie tej z pierwszych stron gazet, lecz w małym miasteczku położonym wśród jezior, lasów i bagien. Jak pisały kiedyś dzieci w wypracowaniach – przyroda współgra z nastrojami bohaterów. Dominują szarości, przez które z trudem przenika światło.

Mamy dwa równoległe wątki (zaginięcie dwóch policjantów oraz tajemnicza śmierć młodej dziewczyny), starannie poprowadzone, w niebanalny sposób powiązane, lecz największym walorem filmu Otłowskiego są klimaty prowincjonalnej Polski. W której zło czuje się bezkarne, a policjantka musi wręcz błagać przełożonego o tysiąc złotych na niezbędne czynności śledcze.

 

Jeziorak, reż. Michał Otłowski, prod. Polska, 94 min

Polityka 42.2014 (2980) z dnia 14.10.2014; Afisz. Premiery; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Kryminał prowincjonalny"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną