Film

Nastrojowa obsesja

Recenzja filmu: „Serena”, reż. Susanne Bier

Jennifer Lawrence i Bradley Cooper w scenerii lat 30. Jennifer Lawrence i Bradley Cooper w scenerii lat 30. Pheonix Film / materiały prasowe
Wszystko jest idealnie rozpisane, dopasowane, co sprawia wrażenie irytującej sztuczności.

Laureatka Oscara duńska reżyserka Susanne Bier („Bracia”, „W lepszym świecie”) w ubiegłym sezonie nakręciła aż dwie fabuły. Obie poświęcone traumie rodziców po stracie dziecka. W sensacyjno-psychologicznym „A Second Chance” (czeka na polską premierę) uwaga skupia się na rozpaczy i desperacji męża. W „Serenie” – na obsesjach i szaleństwie zazdrosnej żony. Początkowo nic nie zapowiada, że ten nastrojowy, hollywoodzki melodramat, rozgrywający się w latach 30. ubiegłego stulecia, w finale zacznie przypominać makabryczną wersję „Makbeta”.

Serena, reż. Susanne Bier, prod. USA, 109 min

Polityka 6.2015 (2995) z dnia 03.02.2015; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Nastrojowa obsesja"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Kryzys diagnostyki prenatalnej. „Po co pani teraz te wyniki?”

Zgodnie z wiedzą medyczną jest tylko jedno wskazanie do przeprowadzenia badań prenatalnych, czyli tzw. żywa ciąża. W Polsce dotąd nieuznawane.

Agata Szczerbiak
20.06.2021