Film

Jak sprzedać dywan

Recenzja filmu: „Kebab i horoskop”, reż. Grzegorz Jaroszuk

Dywanowa obsada „Kebaba i horoskopu”. Kierownik sklepu pośrodku. Dywanowa obsada „Kebaba i horoskopu”. Kierownik sklepu pośrodku. Jacek Drygała/Alter Ego Pictures / materiały prasowe
Kto gustuje w humorze absurdalnym, może w czasie seansu parę razy się uśmiechnąć.

Najkrótsze streszczenie fabuły przypominałoby znaną kwestię o polskim filmie z „Rejsu”: nic się nie dzieje. Skoro reżyser i zarazem scenarzysta wybrał miejsce akcji najnudniejsze z możliwych, trudno się dziwić. Byliście kiedyś w sklepie z dywanami? No właśnie, tak samo to wygląda w „Kebabie i horoskopie”. Kierownik placówki (smutny i zabawny zarazem Andrzej Zieliński), chcąc zmobilizować załogę, zatrudnia dwóch speców od marketingu, którzy debiutują w niewyuczonym zawodzie (wcześniej, co sugeruje tytuł, jeden sprzedawał kebaby, drugi wymyślał horoskopy dla jakiegoś trzeciorzędnego pisemka). Wiedzą jednak, że należy używać fachowo brzmiących terminów w rodzaju „ocieplanie wizerunku firmy” czy „fundament przydatności” i na niektórych pracownikach robią wrażenie. W sumie jednak dalej nie dzieje się prawie nic, chociaż oglądamy sprzedawców dywanów także po godzinach, co oczywiście też jest potwornie nudne. Jedynie do życia jednej z pracownic trochę wigoru wnosi zjawiająca się niespodziewanie mama w poszukiwaniu dawnej miłości (w tej roli niezawodna nawet w epizodzie Dorota Kolak).

Film debiutującego w fabule 31-letniego Grzegorza Jaroszuka znalazł się dość niespodziewanie w konkursie głównym ostatniego festiwalu w Gdyni, gdzie nie zrobił furory. Kto jednak gustuje w humorze absurdalnym, może w czasie seansu parę razy się uśmiechnąć. Co by potwierdzało, iż reżyser osiągnął „fundament przydatności”.

Kebab i horoskop, reż. Grzegorz Jaroszuk, prod. Polska, 75 min

Polityka 7.2015 (2996) z dnia 10.02.2015; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Jak sprzedać dywan"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną