Recenzja filmu: „Rozumiemy się bez słów”, reż. Éric Lartigau

Jaki piękny odlot
Komedia naprawdę śmieszy, także wtedy, gdy lekko narusza normy poprawnościowe, pokazując zabawne sytuacje w świecie niepełnosprawnych.
„Rozumiemy się bez słów”, reż. Éric Lartigau
Monolith Films/materiały prasowe

„Rozumiemy się bez słów”, reż. Éric Lartigau

Jak można przeczytać na afiszach, film zobaczyło we Francji ponad 7 mln widzów, co jest kolejnym dowodem na to, że reżyserzy nieźle znają gusta tamtejszej publiczności. Chyba już można mówić o nowej formule kina popularnego, które podoba się nie tylko nad Sekwaną. Są to w istocie filmy gatunkowe, najczęściej komedie lub melodramaty, odwołujące się do najprostszych emocji widza. Ale może właśnie takich przeżyć szuka się w zaciemnionej sali kinowej w czasach niepewności? „Rozumiemy się bez słów” to wręcz modelowy przykład kina pozytywnych emocji. W głównych rolach występuje rodzina farmerów (tytuł oryginalny „La Famille Bélier”), sprawiająca wrażenie bardzo szczęśliwej, mimo przeciwności losu. Oboje małżonkowie są bowiem głuchoniemi, podobnie jak ich syn; słyszy jedynie kilkunastoletnia córka. Ją natura obdarowała szczodrze, także nieprzeciętnym słuchem muzycznym i pięknym głosem, co odkrywa szkolny nauczyciel muzyki (świetna charakterystyczna rola Érica Elmosnino), mitoman, lecz z dobrym sercem. To on zaproponuje dziewczynie, by wzięła udział w przesłuchaniach w Paryżu, co może być początkiem jej wielkiej kariery. Jest tylko jeden problem: co z rodziną, w której pozycja dziewczyny jest wyjątkowa, to przecież ich tłumaczka (zna świetnie język migowy), pomaga także w gospodarstwie i małym rodzinnym biznesie.

Komedia naprawdę śmieszy, także wtedy, gdy lekko narusza normy poprawnościowe, pokazując zabawne sytuacje w świecie niepełnosprawnych. Mamy również wątek polityczny w lokalnym wydaniu („Słyszę was” – zapewnia na plakatach głuchy ubiegający się o urząd mera). Jednak im bliżej końca, tym więcej tonów serio. Grająca główną rolę Louane Emera (Cezar dla najbardziej obiecującej aktorki) ujmująco przedstawia dylematy dorastającej dziewczyny. Piosenkę „Odlatuję” („Je vole”) wykona lepiej niż jej sławny autor Michel Sardou. A w finale nie wzruszy się tylko ktoś, kto ma serce z kamienia.

Rozumiemy się bez słów, reż. Éric Lartigau, prod. Francja/Belgia, 103 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną