Film

Nie kradnij

Recenzja filmu: „Lekcja”, reż. Kristina Grozeva, Petar Valchanov

Margita Gosheva jako nauczycielka angielskiego w „Lekcji” Margita Gosheva jako nauczycielka angielskiego w „Lekcji” Bomba Film
Film ma w sobie napięcie i dynamizm, jakich nikt się nie spodziewa po tak skromnym filmie.

Bogactwo narodów i jednostek indywidualnych opiera się ponoć na samolubstwie, egoizmie i niewidzialnej ręce rynku. A bogactwo moralne? To pytanie najwyraźniej nie dawało spokoju Kristinie Grozevej i Petarowi Valchanovowi, którzy w „Lekcji” postanowili sprawdzić, jak wielką władzę mają nad nami pieniądze. Zamiast piętnować korupcję albo zachwycać się upadkiem czarująco zdemoralizowanych wilków z Wall Street, zajmują się banalnym losem prowincjonalnej nauczycielki angielskiego z podstawówki popadającej w spiralę zadłużenia. Nauczycielka wprawdzie nie chodzi do kościoła, ma jednak swoje zasady. Chociaż zarabia mało, nie prosi o wsparcie opływającego w luksusy ojca. Nie sprawdza, czy mąż alkoholik opłaca domowe rachunki. Nie toleruje drobnych kradzieży w klasie. Duma, zaufanie, godność i uczciwość zachwieją się w posadach, gdy sama stanie pod ścianą zmuszona do zaciągnięcia wysokiej pożyczki na lichwiarski procent.

Nakręcona w stylistyce małego realizmu braci Dardenne „Lekcja” ma w sobie napięcie i dynamizm, jakich nikt się nie spodziewa po tak skromnym filmie. Gorzki, okrutny moralitet oklaskiwany na festiwalach w Toronto, San Sebastian i Warszawie jest przenikliwym, dojrzałym studium moralnego zatracenia, rozpadu wartości na skutek ekonomicznej presji
oraz wstrząsającym obrazem roli odgrywanej przez pieniądze w naszym życiu. Do tej pory z tej części Europy tylko Rumunom udawało się w oryginalny sposób opowiadać o katastrofalnych skutkach dzikiego kapitalizmu. Bułgarzy odrobili swoją lekcję znakomicie.

Lekcja, reż. Kristina Grozeva, Petar Valchanov, prod. Bułgaria, Grecja, 105 min

Polityka 29.2015 (3018) z dnia 14.07.2015; Afisz. Premiery; s. 64
Oryginalny tytuł tekstu: "Nie kradnij"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Fotoreportaże

Urok małych liczb. Najlepsze polskie apartamentowce

Zamiast balkonów na długość stopy i niedoświetlonych parapetów są szerokie tarasy i wielkie okna, zamiast anonimowości – przestrzenie, które sprzyjają spotkaniom z sąsiadami. Najlepsze polskie apartamentowce mają mało mieszkań, wyjątkową architekturę i położenie. Niestety, kameralne wciąż znaczy rzadkie i ekskluzywne.

Marta Polny
28.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną