Recenzja filmu: „Pod elektrycznymi chmurami”, reż. Aleksiej German jr

Spadkobiercy
Imponujące, odświeżające, przywracające wiarę w siłę awangardowej kreacji osiągnięcie.
Bohaterowie jednej z siedmiu nowel, rozgrywającej się w muzeum
Arthouse/materiały prasowe

Bohaterowie jednej z siedmiu nowel, rozgrywającej się w muzeum

Film medytacja. Z akcją umiejscowioną w 2017 r. na rozgrzebanej budowie, przypominającej pejzaż z surrealistycznych obrazów Dalego. Sięgający spojrzeniem w niedaleką przeszłość – czasu rozpadu sowieckiego imperium. A tak naprawdę opisujący stan współczesnej Rosji – poniewieranie inteligencji, mafijną samowolkę, upadek autorytetów, deptanie tradycji, oczekiwanie na nieuchronną wojnę oraz nadzieję na pojawienie się jakiegoś moralnego wektora porządkującego chaos kraju zalewanego przez hordy Azjatów.

„Pod elektrycznymi chmurami” jest wielkim – nie tylko estetycznym – osiągnięciem Aleksieja Germana jr. – wizjonera i intelektualisty, który rozumie swój kraj lepiej niż ktokolwiek. W przeciwieństwie do Zwiagincewa, któremu bliższa jest perspektywa Zachodu, German („Papierowy żołnierz”) czerpie z bogactwa spuścizny Tarkowskiego, Malewicza, Puszkina, głęboko zanurzonej w symbolikę i filozofię prawosławnego Wschodu. Skomponowane jak wiersz złożony z siedmiu strof „Pod elektrycznymi chmurami” to imponujące, odświeżające, przywracające wiarę w siłę awangardowej kreacji osiągnięcie.

Pod elektrycznymi chmurami, reż. Aleksiej German jr, prod. Rosja, Polska, Ukraina, 138 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną