Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Film

Trójkąt transatlantycki

Recenzja filmu: „Brooklyn”, reż. John Crowley

Eilis (Saoirse Ronan) i włoski hydraulik (Emory Cohen) Eilis (Saoirse Ronan) i włoski hydraulik (Emory Cohen) Imperial Cinepix / materiały prasowe
Film jest słodki i nieskomplikowany.

Buntu napędzającego konwencjonalnie filmy o stawaniu się dorosłym w „Brooklynie” nie ma. Eilis Lacey (skomplikowane irlandzkie imię, czyt. Ejlisz – w tej roli nominowana do Oscara Saoirse Ronan) dostaje bilet na prom do Nowego Jorku. Młoda Irlandka jedzie, bo życzliwi zdecydowali za nią, że tam w latach 50. jest szansa na lepsze życie. Epizod z chorobą morską na promie na Atlantyku jest ciężki, kontrola imigrancka deprymująca. Irlandzki ksiądz z Nowego Jorku cierpliwie prowadzi owieczkę przez trudne dla delikatnej psychiki początki na kursie księgowości i za ladą w luksusowym centrum handlowym (dwie heroiny z innego, wyświetlanego jednocześnie w Polsce filmu „Carol” też się poznały w centrum handlowym w latach 50.).

„Brooklyn” jest słodki i nieskomplikowany. Nawet trójkąt miłosny, w którym Eilis musi się odnaleźć, nie ma w sobie nic dramatycznego: włoski hydraulik kontra irlandzki właściciel pubu. Obaj oferują równie dobrą i ciekawą perspektywę na wspólne życie. Z oglądanego bez przejęcia filmu robi coś naprawdę interesującego zniuansowana i bardzo inteligentna rola Ronan. Choć sama opowieść bywa ckliwa do bólu, nie można dziewczynie odmówić w tej roli wiarygodności.

Brooklyn, reż. John Crowley, prod. Irlandia, Kanada, Wielka Brytania, 111 min

Polityka 9.2016 (3048) z dnia 23.02.2016; Afisz. Premiery; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Trójkąt transatlantycki"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną