Film

Nieustraszeni bracia Grimm

Dowcipny tytuł: „Nieustraszeni bracia Grimm”, nawiązuje wprawdzie do filmowej opowieści o wampirach Romana Polańskiego, niemniej jest to skojarzenie powierzchowne i nietrafne. Błyskotliwej komedii Gilliama stanowczo bliżej do postmodernistycznej wirtuozerii „Zakochanego Szekspira” Johna Maddena – eksperymentu, w którym wewnętrzny świat autora „Romea i Julii” został ukazany z perspektywy stwarzanych przez niego postaci.

W „Nieustraszonych braciach Grimm” przewrotna zabawa w prześwietlanie biografii niemieckich bajkopisarzy za pomocą motywów oraz postaci z ich bogatego dorobku służy osobliwej rekonstrukcji światopoglądu braci i obśmianiu klasycznego konfliktu polegającego na przeciwstawieniu oświeceniowego racjonalizmu wierze w istoty nadprzyrodzone.

Na ekranie wygląda to tak, że Jacob i Wilhelm Grimmowie (Matt Damon, Heath Ledger) – czcigodni naukowcy, przyszli profesorowie językoznawstwa XIX-wiecznych uniwersytetów w Getyndze i Berlinie – udają egzorcystów, którzy wypędzają z wiosek niechciane widma, trolle i demony gnębiące miejscową ludność. Przyłapani na oszustwie otrzymują zadanie odczarowania nawiedzonego przez potwory zapyziałego regionu Europy. Nie wierząc w cuda, wkraczają w krainę baśni, która do złudzenia przypomina rzeczywistość opisywaną przez nich w bajkach.

 Za samą grę konwencjami należy się Gilliamowi szacunek i nie lada podziw, a to nie jedyna przecież atrakcja filmu, w którym m.in. Czerwony Kapturek, Wilk i Królewna Śnieżka (Monica Bellucci) leczą skołatane dusze wiecznie skłóconych braci artystów.

Reklama

Czytaj także

Świat

Wielka Brytania była liderem szczepień. Więc co poszło nie tak?

Chociaż szczepi się rekordowo wielu młodych i rozważane jest wprowadzenie nakazu kłucia pracowników domów opieki, to wirus nie ustępuje. Wariant delta się szerzy, a Boris Johnson znów jest w ogniu krytyki.

Mateusz Mazzini
19.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną