Film

Widz detektywem

Formuła tego programu od siedmiu lat dobrze znana jest publiczności TVN: Marcin Wrona w roli prowadzącego, lokalna publiczność zgromadzona przed kamerami, rozemocjonowani bohaterowie wydarzeń i osoby im bliskie, rodzina, przyjaciele, sąsiedzi.

Autorzy programu ukazują przyczyny problemu, próbują poznać motywy postępowania ludzi, których dotyczy, oddają głos skłóconym stronom. Widz przyjmuje więc na siebie nie tyle rolę sędziego, co detektywa, którego zadaniem jest dojście do prawdy, choć często bywa ona niejednoznaczna, a niekiedy nawet trudna do przyjęcia.

– Prywatność i intymność przestają się liczyć – mówi Marcin Wrona – gdy w grę wchodzi krzywda innego człowieka. Uważam, że mam wtedy prawo, w imieniu widzów, zapytać o wszystko. Ekipa „Pod napięciem” rusza więc w Polskę, najczęściej tę małomiasteczkową, którą z zapomnienia wydobywa skandal albo zbrodnia. Ale i tę wielkomiejską, dla której przestępczość stanowi zwykłą codzienność. Mechanizm i przyczyny dramatycznych wydarzeń omawiają na ekranie eksperci. Ale i widz ma tutaj pole do popisu.

Pod napięciem”, widowisko publicystyczne, emisja niedziela, godz. 21.45, TVN

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Leociak: Kościół jako instytucję należy odrzucić

To już nie są czasy zdobywania nowego świata i nawracania siłą wszystkich „dzikusów”, czy tego chcą, czy nie – mówi prof. Jacek Leociak z Instytutu Badań Literackich PAN, autor „Młynów Bożych” i wydanego właśnie „Wiecznego strapienia. O kłamstwie, historii i Kościele”.

Katarzyna Czarnecka
30.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną