Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Film

Kung-fu szał

Polski dystrybutor (Imperial) uważa inaczej, toteż nie wprowadził filmu do kin, tylko bez większej reklamy wydał na DVD. To błąd, bowiem film Stephena Chow (scenariusz, reżyseria, główna rola) bije na głowę 90 proc. naszego kinowego repertuaru.

Przeplatają się tu dwa wątki, w jednym drobny cwaniaczek chce dostać się do słynnego gangu, w drugim przed gangiem bronią się biedacy ze slumsów. Obie historie opowiedziano w prawdziwie wizjonerskim stylu. Dostajemy w równych proporcjach kino kostiumowe (Hongkong, 1940 r.), kapitalnie wystylizowany film gangsterski, kino kung-fu i absurdalną komedię. O ile jednak hongkońskie komedie mają to do siebie, że widza zachodniego wprowadzają raczej w konsternację niż rozbawienie, w tym przypadku jest inaczej.

Poczucie humoru opiera się tu między innymi na grze z uniwersalnymi przyzwyczajeniami widzów, np. dotyczącymi tego, jak prezentuje się bohaterów i czarne charaktery. Trzeba przy tym dodać, że wyobraźnia Stephena Chow wydaje się nie mieć granic – scena po scenie oglądamy pomysły zachwycające świeżością.

Ujmując to jednym zdaniem: Obejrzyj „Kung-fu szał”, zanim Tarantino skradnie z niego wszystkie pomysły i sprzeda jako własne.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Robert Biedroń i Krzysztof Śmiszek: duet lewicy na eksport? Aż tak różowo nie jest

Grający teraz głównie na siebie i swego partnera Robert Biedroń coraz bardziej ciąży swojej formacji. I choć na lewicy mówi się o kolejnym projekcie zjednoczeniowym, stanie się to zapewne bez Biedronia i Śmiszka, którzy ponoć mają inne plany na życie.

Rafał Kalukin
17.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną