Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Jarhead

Niezwykły, w tym naturalistycznym obrazie szkolenia marines, przygotowujących się po napaści na Kuwejt do interwencji w Iraku, jest kompletny brak atrakcji w postaci militarnych potyczek. W zamian autorzy filmu proponują wizję męczarni psychicznych rekrutów, którzy niczym psy pościgowe są urabiani po to, by stać się perfekcyjnymi narzędziami zabijania.

Pacyfistyczne przesłanie oraz przyświecające zwykle tego typu dramatom oskarżycielskie intencje pod adresem wojskowych instytucji tu zamieniają się nieoczekiwanie w pochwałę żołnierskiego znoju i twardej, męskiej przyjaźni, która przetrwa najtrudniejsze chwile.

Porównywany do koszarowej wersji „Buszującego w zbożu” film Mendesa wygląda tak, jakby został opowiedziany przez marines, a nie przez człowieka z zewnątrz, który mając dystans do sprawy opatruje opowieść odpowiednim komentarzem. Brak wyraźnego potępienia wojennego okrucieństwa drażni, bo stawia widza w dwuznacznej sytuacji, którą najlepiej wyraża surrealistyczna scena rosnącego, krwiożerczego entuzjazmu żołnierzy oglądających makabryczną, antywojenną sekwencję bombardowania napalmem wietnamskiej wioski w „Czasie Apokalipsy”.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Alergia na wiosnę. Cierpi aż 12 mln Polaków. Leczą się u naturopatów, problem jest gigantyczny

Już 12 mln Polaków zmaga się z wiosennymi alergiami. Gdy konwencjonalna medycyna oferuje lata leczenia, gabinety naturopatów obiecują odczulenie bez igieł i bólu. Dlaczego łatwiej uwierzyć w magię niż w naukę?

Paweł Walewski
31.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną