Recenzja filmu: „Śmietanka towarzyska”, reż. Woody Allen

Wiele hałasu o wszystko
Fabuła niezbyt porywająca, zawiera wiele cytatów i autorskich powtórzeń, lecz wciąga i śmieszy.
Na pierwszym planie Jesse Eisenberg i Paul Schneider
Kino Świat

Na pierwszym planie Jesse Eisenberg i Paul Schneider

Filmowa mitologia ma ogromną przewagę nad nudnym życiem, gdyż – jak wiadomo – rozbudza nadzieję na szczęśliwe zakończenia, których seryjnie nigdy się nie doświadcza. Woody’ego Allena ta różnica od dawna mocno frustruje, a w „Śmietance towarzyskiej” – gorzko-sentymentalnej komedii o uczuciowych męczarniach nieśmiałego idealisty z biednej żydowskiej rodziny z Bronxu (niezły Jesse Eisenberg) – wydaje się wyjątkowo zręczną metaforą. Z jednej strony los sprzyja młodemu bohaterowi. Z drugiej – ponosi on spektakularną klęskę: prawdziwego szczęścia zazna, jedynie śniąc na jawie. Fabuła niezbyt porywająca, zawiera wiele cytatów i autorskich powtórzeń, lecz wciąga i śmieszy. Po przybyciu do Hollywood chłopak marzący o błyskawicznej karierze i luksusach wygodnego życia zakochuje się w skromnej, pragmatycznie nastawionej sekretarce (świetna Kristen Stewart). Dziewczyna ma dystans, jest dobrze ułożona, nie imponuje jej bogactwo, nie zdradza przesadnych ambicji, niestety, to wszystko kamuflaż. Okazuje się kochanką jego wuja (Steve Carell) – żonatego, bogatego, wpływowego szefa agencji aktorskiej m.in. Ginger Rogers oraz Freda Astaire’a (akcja osadzona jest w latach 30. XX w., w złotej epoce kina).

Wesoły film o smutnym zakończeniu mówi o perfidnej naturze miłości, manipulacji, ingerencji w ludzkie namiętności, a gdzieś w głębi – skoro los kpi z człowieka tak okrutnie – o imperatywie przetrwania za cenę zdrady samego siebie; o samooszukiwaniu i beznadziejnej wierze w happy end.

Jak zwykle u Allena jest to również przypowieść o absurdzie istnienia, utracie złudzeń, żydowskich korzeniach, z których niekoniecznie bywa się dumnym, pozorach szczęścia i ukrywaniu przed światem prawdziwych intencji. Sentymentalny hołd złożony dawnym czasom i kolejna gorzka skarga pod adresem złośliwej opatrzności. „Życie jest komedią pisaną przez sadystę” – znany skądinąd szyderczy bon mot wypowiadany na ekranie jakby od niechcenia chyba najlepiej oddaje jej charakter.

Śmietanka towarzyska, reż. Woody Allen, prod. USA, 96 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną