Recenzja filmu: „Ja, Olga Hepnarova”, reż. Petr Kazda, Tomáš Weinreb

Ciężarówką w tłum
Pełna niedopowiedzeń impresja znaczona wielkiej urody poetyckimi zdjęciami.
Michalina Olszańska w tytułowej roli
Żółty Szalik/materiały prasowe

Michalina Olszańska w tytułowej roli

Młoda 22-letnia Czeszka Olga Hepnarova 10 lipca 1973 r. celowo wjechała wynajętą ciężarówką marki Praga RN w grupę ludzi stojących na przystanku tramwajowym. Zabiła osiem osób, za co została skazana na karę śmierci. Jej pobudki nie są jasne, choć w trakcie procesu oświadczyła, że był to protest przeciwko wykluczeniu jej ze społeczeństwa. Film Petra Kazdy i Tomáša Weinreba sięga głęboko w jej psychikę, seksualność, związki z rodziną. To coś w rodzaju szkicu osobowego skrzywdzonej przez otoczenie, niekochanej lesbijki, traktowanej przez wszystkich jak dziwoląg. Czy była ofiarą represywnego systemu? Nadwrażliwą, chorą psychicznie dziewczyną wyładowującą swój gniew na innych? Autorzy filmu nie wydają wyroku, nie oceniają bohaterki, nie wpisują jej alienacji w szerszy kontekst społeczny. To raczej pełna niedopowiedzeń impresja znaczona wielkiej urody poetyckimi zdjęciami Adama Sikory oraz śmiałą, głęboko osobistą kreacją Michaliny Olszańskiej. Zbrodnie 31-letniego Mohameda Lahouaieja Bouhlela – Francuza tunezyjskiego pochodzenia, który wjechał ciężarówką w tłum na promenadzie w Nicei, zabijając 84 osoby, i Tunezyjczyka Anisa Amriego, który niedawno w Berlinie zamordował w podobny sposób 12 osób, czynią ten film jeszcze gorętszym.

Ja, Olga Hepnarova, reż. Petr Kazda, Tomáš Weinreb, prod. Czechy, Francja, Polska, Słowacja, 105 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną