Recenzja filmu: „Pokot”, reż. Agnieszka Holland

Portret z duszą
Holland stworzyła swój najbardziej ironiczny film. Przewrotny, inteligentny, skłaniający do dyskusji na temat stanu umysłu współczesnych ludzi, nie tylko Polaków.
Agnieszka Mandat w głównej roli i Miroslav Krobot jako entomolog
Robert Pałka/Next Film

Agnieszka Mandat w głównej roli i Miroslav Krobot jako entomolog

Świetnie przyjęty na festiwalu w Berlinie najnowszy film Agnieszki Holland nazywany przez nią anarchistyczno-ekologiczno-feministycznym thrillerem łączy różne gatunki, ale najbardziej chyba przemawia na poziomie emocji. Agnieszka Mandat w roli wyrzuconej na życiowy margines starej obrończyni zwierząt, dorabiającej lekcjami angielskiego do emerytury w prowincjonalnym gimnazjum w Kotlinie Kłodzkiej, niemal od razu zjednuje sobie sympatię, chociaż trudno wytłumaczyć dlaczego. Gra arogancką, wierzącą w przesądy i astrologię buntowniczkę, mającą większe zaufanie do Williama Blake’a (poety mistyka) niż do rozumu, działającą impulsywnie, słuchającą się gniewu. Ból, poczucie odrzucenia i krzywdy równoważą jakoś te dziwactwa – chętniej się jej współczuje, niż ją lekceważy, czując, że występuje jakby w imieniu całej grupy słabszych, wykorzystywanych, pozbawionych pancerza ochronnego istot, że ma do tego prawo, i ma charyzmę. Czarnymi charakterami w filmie są myśliwi – społeczność uosabiająca władzę, męską dominację, brutalność, siłę. Wspomagani przez kler (ksiądz sadysta tłumaczy, że przykazanie nie zabijaj dotyczy tylko ludzi) poczynają sobie niczym mafiosi, więc i zemsta na nich nie wydaje się zbyt okrutna czy wyrafinowana.

Film jest wierną adaptacją prowokującej, bo dedykowanej naturze, powieści Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Ma konstrukcję kryminału, jednak nie śledztwo prowadzone niemrawo w sprawie tajemniczych morderstw na kilku kłusownikach interesuje i wciąga najbardziej. Klimat filmu budują nastrojowe, zmysłowe zdjęcia Jolanty Dylewskiej i Rafała Paradowskiego ukazujące obce piękno sudeckiego krajobrazu oraz muzyka Antoniego Komasy-Łazarkiewicza, pomagająca poczuć głębiej dramat bohaterki. Godne podziwu jest i to, że opowiadając się przeciwko uzurpatorskim zapędom człowieka niedostrzegającego w przyrodzie buddyjskiej harmonii, Holland stworzyła swój najbardziej ironiczny film. Przewrotny, inteligentny, skłaniający do dyskusji na temat stanu umysłu współczesnych ludzi, nie tylko Polaków.

Pokot, reż. Agnieszka Holland, prod. Polska, Niemcy, Czechy, Szwecja, Słowacja, 128 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną