Recenzja filmu: „Zud”, reż. Marta Minorowicz

Ujarzmić nieujarzmione
Atutem filmu są surowe zdjęcia Pawła Chorzępy podkreślające dzikość i bezkres przestrzeni.
Udział naturszczyków uwiarygodnił tę prostą historię o przetrwaniu w ekstremalnych warunkach.
Against Gravity/materiały prasowe

Udział naturszczyków uwiarygodnił tę prostą historię o przetrwaniu w ekstremalnych warunkach.

Chciałam przedstawić przyrodę na równi z bohaterami i pokazać magiczny trójkąt, który funkcjonuje pomiędzy ludźmi, zwierzętami i siłami przyrody” – wyjaśnia Marta Minorowicz, autorka poetyckiego dokumentu „Zud” o 11-letnim Sukhbacie żyjącym wraz z rodzicami na mongolskim stepie. Poznajemy go w chwili próby, gdy ojciec powierza synowi zadanie ujarzmienia dzikiego konia w celu przygotowania do udziału w wyścigach. Aby wygrać, młody jeździec i koń muszą pokonać ponad 30 km. Nagroda ma poprawić katastrofalną sytuację rodziny po srogiej zimie, która spustoszyła hodowlę. Uznanej reżyserce („Kawałek lata”, „Decrescendo”) udało się oddać zmagania człowieka z naturą, wydobyć autentyzm miejsca i zwyczajów nomadów. Atutem filmu, którego premiera odbyła się na ubiegłorocznym festiwalu w Berlinie, są m.in. surowe zdjęcia Pawła Chorzępy podkreślające dzikość i bezkres przestrzeni. Ważny okazał się też udział naturszczyków wnoszących autentyzm, który uwiarygadnia prostą historię, będącą metaforą zmagań o przetrwanie w ekstremalnych warunkach trudnej do ujarzmienia przyrody. „Zud” pokazywano na kilkudziesięciu festiwalach, doceniono m.in. w Kairze, gdzie otrzymał nagrodę Fathy Farag, oraz w Gdyni (wyróżnienie w konkursie Inne Spojrzenie).

Zud, reż. Marta Minorowicz, prod. Polska, Niemcy 2016 r., 85 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną