Recenzja filmu: „Ostatni w Aleppo”, reż. Firas Fayyad, Steen Johannessen

Rozmiary tragedii
Rozmiar katastrofy uchwyconej na ekranie jest niewyobrażalny.
„Ostatni w Aleppo”, reż. Firas Fayyad, Steen Johannessen
Against Gravity/materiały prasowe

„Ostatni w Aleppo”, reż. Firas Fayyad, Steen Johannessen

Zwycięzca 14. edycji festiwalu Millennium Docs Against Gravity, głośny dokument „Ostatni w Aleppo”, ujawnia skalę barbarzyństwa, potwornych zbrodni wojennych oraz nadużyć dokonywanych na terenie największego niegdyś syryjskiego miasta. Obecnie niszczonego i zamienionego w ruinę niczym Warszawa w czasie powstania. Choć rozgrywa się w pozornie odległej części świata, zmusza do zastanowienia nad granicami poświęcenia siebie dla innych oraz zaangażowania w konflikty, które zdają się nas nie dotyczyć. Los mieszkańców Aleppo autorzy filmu ukazują oczami Khalida, Subhiego i Mahmouda, członków tzw. Syryjskiej Obrony Cywilnej, zwykłych ludzi organizujących się po to, by wyciągać spod gruzów swoich braci i udzielać im pomocy humanitarnej.

Ostatni w Aleppo (Last Men in Aleppo), reż. Firas Fayyad, Steen Johannessen, prod. Syria, Dania 2017, 101 min

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj