Film

Dench znów rządzi

Recenzja filmu: „Powiernik królowej (Victoria and Abdul)”, reż. Stephen Frears

Judi Dench jako zmęczona królowa i Ali Fazal jako jej sekretarz Judi Dench jako zmęczona królowa i Ali Fazal jako jej sekretarz Focus Features / UIP
Zabawny, mądry film, oby został dostrzeżony przez akademików przyznających Oscary.

Niezawodna w rolach silnych dojrzałych kobiet Judie Dench ma słabość do grania postaci historycznych. Pamiętamy jej wspaniałą kreację w „Jej Wysokość Pani Brown”, gdzie wcieliła się w pogrążoną w żałobie po śmierci ukochanego męża królową Wiktorię odkrywającą na nowo uroki życia pod wpływem bliskiej znajomości ze szkockim służącym. Zakładając po raz drugi szaty brytyjskiej monarchini, Judie Dench udowodniła, że im jest starsza (w grudniu skończy 83 lata), z tym większą łatwością przychodzi jej podejmowanie jeszcze trudniejszych wyzwań. Tym razem gra królową Wiktorię u kresu jej panowania. Otyłą, zmęczoną, zasypiającą przy suto zastawionym stole żywą mumię. Ożywającą dzięki nieoczekiwanej wizycie egotycznego gościa z Dalekiego Wschodu. Niejakiego Abdula Karima – nisko urodzonego urzędnika, muzułmanina, który z czasem staje się jej osobistym sekretarzem i Munshim, nauczycielem i duchowym przewodnikiem (Ali Fazal).

Wbrew pozorom nie jest to spóźniona odpowiedź Anglików na „Nietykalnych”. Historia zapowiadająca się na bajkę okazuje się autentyczna, oparta na dopiero niedawno ujawnionych dokumentach, co czyni ją jeszcze bardziej zagadkową i porywającą. Największą przyjemność – oprócz podziwiania aktorskiego kunsztu – sprawia obserwacja dynamicznej przyjaźni starszej, nienawidzącej konwenansów pani oraz przybywającego jakby z innej planety, wpatrzonego w nią niczym w boginię młokosa. Relacji motywowanej nie tylko sympatią, ciekawością i matczyno-synowsko-erotycznym napięciem.

Właśnie ten topniejący między nimi dystans wywołany różnicą wieku, odmiennością stylów życia, doświadczeń, wychowania, kultur stanowi główne źródło filmowego komizmu i tajemnicy. Stwarza również okazję, by na nowo przyjrzeć się XIX-wiecznej Europie, która mentalnie i obyczajowo niewiele się od tamtego czasu zmieniła – i to z nieeuropocentrycznej perspektywy. Zabawny, mądry film zrealizowany przez Stephena Frearsa w idealnym politycznie momencie, który oby został dostrzeżony przez akademików przyznających Oscary.

Powiernik królowej (Victoria and Abdul), reż. Stephen Frears, prod. USA, Wielka Brytania 2017, 106 min

Polityka 37.2017 (3127) z dnia 12.09.2017; Afisz. Premiery; s. 62
Oryginalny tytuł tekstu: "Dench znów rządzi"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Jak amerykańskie flippery z Francji do Polski trafiły

Flippery, czyli zręcznościowe, elektromechaniczne maszyny do grania, były kiedyś obowiązkowym elementem wyposażenia w barach, hotelach i... nocnych klubach. O ich losach opowiada Marek Jasicki, który importował je z Francji do Polski.

Łukasz Dziatkiewicz
15.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną