Film

Baranek i lew

Recenzja filmu: „Piękny kraj (God’s Own Country)”, reż. Francis Lee

Od lewej: Josh O’Connor i Alexandru Secareanu w filmie o miłości i samotności Od lewej: Josh O’Connor i Alexandru Secareanu w filmie o miłości i samotności Tongariro Releasing / materiały prasowe
Historia o tym, jak ludzie tworzą dla siebie bariery uniemożliwiające im pokochanie drugiego człowieka.

W scenie, w której kamera zagląda mu stale przez ramię, Gheorghe (Alec Secareanu), rumuński pracownik tymczasowy na angielskiej farmie, zdejmuje skórę z martwego jagnięcia. Nakłada ją na inne małe jagnię, by matka zmarłego zwierzęcia dała mu mleka. Debiutujący tym filmem scenarzysta i reżyser Francis Lee bez sentymentów pokazuje brutalność życia na wsi. Natura w Yorkshire, niedaleko farmy, na której sam się wychował, jest dla niego czymś nieczułym, powodującym zamykanie się w sobie pracujących na tym terenie nielicznych młodych ludzi. Gheorghe dopiero tu przyjechał, więc to osamotnienie obserwuje u swojego pracodawcy Johnny’ego (Josh O’Connor), z którym wkrótce zaczną sypiać. „Piękny kraj” to historia o tym, jak ludzie tworzą dla siebie bariery uniemożliwiające im pokochanie drugiego człowieka – choć tego chcą i nie ma już dla takiego związku przeszkód społecznych. Homofobia, która była ważną częścią osadzonej w latach 60. w górach Wyoming „Tajemnicy Brokeback Mountain”, tu nie istnieje. Johnny nie spotyka się z nietolerancją ze strony sparaliżowanego ojca czy babci (w dobrych rolach drugoplanowych Ian Hart i Gemma Jones). Niemniej relacja głównych bohaterów rozwija się później w „Pięknym kraju” w dość przewidywalny sposób, główną siłą filmu pozostają więc inteligentne kreacje Secareanu i O’Connora.

Piękny kraj (God’s Own Country), reż. Francis Lee, prod. Wielka Brytania 2017, 104 min

Polityka 38.2017 (3128) z dnia 19.09.2017; Afisz. Premiery; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Baranek i lew"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Zapomniana historia Mietka Kosza

Film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” z brawurową rolą Dawida Ogrodnika przypomina wielką postać tytułowego niewidomego pianisty. To powód, by raz jeszcze zastanowić się nad wciąż nośnym mitem artysty straceńca.

Mirosław Pęczak
19.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną