Recenzja filmu: „The Disaster Artist”, reż. James Franco

Epicka porażka
Film jest zbiorem zabawnych, absurdalnych anegdot.
James Franco reżyseruje i gra reżysera Tommy’ego Wiseau.
Justina Mintz/Warner Bros./materiały prasowe

James Franco reżyseruje i gra reżysera Tommy’ego Wiseau.

Komedia wyreżyserowana przez Jamesa Franco opowiada o produkcji kultowego, potwornie złego, obnażającego nieprzystosowanie społeczne jego twórcy i nieumyślnie śmiesznego melodramatu „The Room”. Kto nie ma co robić, może go obejrzeć w sieci – został napisany, wyreżyserowany i wyprodukowany w 2003 r. przez Tommy’ego Wiseau. Ten miał wydać na niego 6 mln dol. tylko po to, by zyskać sławę jednego z bardziej nieudolnych amerykańskich reżyserów. Choć dzisiaj twierdzi inaczej, Wiseau nie mógł tego koszmarka stworzyć dla żartu, bo poważnie próbował odwołać się do dramatów Tennessee Williamsa i zapłacił za utrzymanie swojego filmu w kinie przez dwa tygodnie, by spełnić minimalny wymóg dla nominacji oscarowej.

Franco oparł „The Disaster Artist” na książce o produkcji „The Room” aktora i przyjaciela Wiseau, Grega Sestero. Sestero (grany przez Dave’a Franco, brata reżysera) ściera się na planie z Wiseau, bo ten nie ma talentu i kompetencji, by kierować innymi aktorami i sprzętem filmowym. Nie umie nie działać przeciwko własnemu zespołowi, zwłaszcza przeciwko sceptycznemu kierownikowi produkcji Sandy’emu Schklairowi (Seth Rogen). Wiseau jest na planie oderwany od rzeczywistości, a jednocześnie trochę świadomy niechęci innych do siebie. Jest to więc komedia o skomplikowanym zadaniu, jakim jest tworzenie filmów przez połączoną obowiązkami grupę ludzi. Ale James Franco, który w roli Wiseau zabawnie imituje jego dziwacznie skrywany wschodnioeuropejski akcent, łączy to naśmiewanie się z pozbawioną zaangażowania próbą pokazania jakichś blokujących jego rozwój artystyczny traum. Nie interesuje go wyjaśnienie, dlaczego Wiseau tak się zachowuje i kim jest naprawdę. Skąd miał fundusze na swój film? Dlaczego do teraz nie chce mówić o swoim pochodzeniu? Utrzymuje, że wychował się w Nowym Orleanie, choć akcent i błędy językowe mówią o nim coś zupełnie innego. Przez to, że Franco bardziej się jego motywacjami nie zainteresował, jego film pozostaje tylko zbiorem zabawnych, absurdalnych anegdot. A według internetowych teorii Tommy Wiseau może być po prostu realizującym swój American Dream emigrantem zza Żelaznej Kurtyny, Tomaszem Wieczorkiewiczem.

The Disaster Artist, reż. James Franco, prod. USA 2017, 104 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną