Recenzja filmu: „Blask”, reż. Naomi Kawase

Między słowami
Ambitny, ciekawy melodramat, choć opowiedziany nazbyt dosłownie i intencjonalnie.
Ayame Misaki i Masatoshi Nagase w opowieści o miłości i zrozumieniu
Aurora Films/materiały prasowe

Ayame Misaki i Masatoshi Nagase w opowieści o miłości i zrozumieniu

Są rzeczy, które fałszywie postrzegamy, nawet gdy je bardzo wyraźnie widzimy. Ale istnieją też rzeczy, które doskonale rozumiemy bez konieczności ich oglądania. „Blask”, nowy film autorki „Lasu w żałobie” oraz „Kwiatu wiśni i czerwonej fasoli”, stawia bohaterkę przed podobnym paradoksem. Młoda kobieta (Ayame Misaki) zajmuje się audiodeskrypcją. Tłumaczy obrazy dla osób niedowidzących lub niewidomych. Niektóre jej określenia okazują się bezużyteczne, wprowadzają w błąd. Słuchający sami potrafią niekiedy trafniej nazwać to, czego nie mogą dostrzec. Piękna bohaterka zakochuje się ze wzajemnością w dużo starszym fotografie (Masatoshi Nagase). Jego wzrok gaśnie. Miłości, którą przeżywają, też nie da się wyrazić słowami. „Blask” subtelnie i przejmująco sprzyja zadumie nad procesem porozumiewania się. W delikatny sposób mówi o sile artystycznej wyobraźni wznoszącej się ponad to, co wysłowione. To także historia przywracania równowagi emocjom, kontemplowania cyklicznej harmonii przyrody oraz triumfu tego, co duchowe. Ambitny, ciekawy melodramat, choć – tu jeszcze jeden paradoks – opowiedziany nazbyt dosłownie i intencjonalnie.

Blask, reż. Naomi Kawase, prod. Japonia, 100 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną