Film

Niezbyt ostre

Recenzja serialu: „Ostre przedmioty”, reż. Jean-Marc Vallée

Amy Adams (z lewej) i Patricia Clarkson jako serialowe córka i matka. Amy Adams (z lewej) i Patricia Clarkson jako serialowe córka i matka. HBO
Dramat psychologiczny z kobietami w głównych rolach.

HBO idzie za ciosem i po sukcesie „Wielkich kłamstewek” (powstaje drugi sezon) powierza reżyserowi tego miniserialu Jean-Marcowi Valléemu ekranizację kolejnej kobiecej powieści, z gwiazdami w obsadzie. 8-odcinkowe „Ostre przedmioty” oparte są na literackim debiucie Gillian Flynn, autorki hitowej „Zagubionej dziewczyny”. Camille Preaker (Amy Adams), dziennikarka ze St. Louis, zostaje wysłana do swojego rodzinnego miasteczka w Missouri, by opisać sprawę morderstwa dwóch nastolatek. Będzie to dla niej powrót do miejsca traum i ran z dzieciństwa i młodości, a nie jest w najlepszym stanie, przed całkowitym załamaniem ratuje ją tylko pity non stop alkohol i nacinanie własnej skóry. Samo miasto jest duszne, rozplotkowane, rządzi w nim matka Camille (Patricia Clarkson) – matrona z Południa, pokręcona postać niczym z dramatów Tennessee Williamsa. Śledztwo schodzi na plan dalszy, w bliskim mamy dramat psychologiczny z kobietami w głównych rolach.

„Ostre przedmioty” to powrót także dla widza – do schematów i motywów wielokrotnie już widzianych. Świeżości można szukać w detalach – w klimatycznym filmowaniu miasta, perwersyjnym pięknie domu Preakerów (i jego kopii w formie domku dla lalek), w świetnym wykorzystaniu reminiscencji z przeszłości. Także w perfekcyjnym aktorstwie pięciokrotnie nominowanej do Oscara Adams oraz młodziutkiej Elizy Scanlen w roli przyrodniej siostry Camille.

Ostre przedmioty (Sharp Objects), reż. Jean-Marc Vallée, HBO i HBO GO, od 9 lipca

Polityka 27.2018 (3167) z dnia 03.07.2018; Afisz. Premiery; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Niezbyt ostre"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Jak amerykańskie flippery z Francji do Polski trafiły

Flippery, czyli zręcznościowe, elektromechaniczne maszyny do grania, były kiedyś obowiązkowym elementem wyposażenia w barach, hotelach i... nocnych klubach. O ich losach opowiada Marek Jasicki, który importował je z Francji do Polski.

Łukasz Dziatkiewicz
15.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną