Film

Opera sandałowa

Recenzja filmu: „Samson”, reż. Bruce McDonald

Taylor James jako Samson. Taylor James jako Samson. Kondrat Media / materiały prasowe
Kino sandałowe to świetna okazja, by poszaleć z kreacjami czarnych charakterów.

Pod nową ekranizacją biblijnej opowieści o Samsonie podpisała się znana chrześcijańska wytwórnia Pure Flix, realizująca filmy misyjne, mające przekonywać, że wiary nie da się zastąpić niczym innym i nie należy się jej wstydzić. Powstawały w niej takie przeboje jak „Bóg nie umarł” o kościelnej sile przyciągania młodych, a teraz dla odmiany postanowiono wrócić do źródeł. Nadludzka moc Samsona wykorzystywana do walki z wrogami Izraela, Filistynami, to wspaniały temat na superprodukcję, w której przemoc i seks odgrywają zasadniczą rolę. Niestety, pozbawiony charyzmy Taylor James, obsadzony w roli starotestamentowego siłacza zabijającego lwa gołymi rękami, który oślą szczęką i siłą własnych mięśni pokonuje armię nieprzyjaciela, wyrywa bramę miasta wraz z odrzwiami i burzy pałace – kładzie ten film na łopatki. Rutger Hauer z doklejoną sztuczną brodą, wcielający się w ojca bohatera, też niczego nie ratuje. Kino sandałowe to świetna okazja, by poszaleć z kreacjami czarnych charakterów. Ale i tu popełniono błędy. Demoniczny król Balek, upozowany na łysego Marlona Brando z „Czasu Apokalipsy”, czy jego syn Ralla, sadysta żywcem przeniesiony z „Mechanicznej pomarańczy”, budzą raczej śmiech niż grozę. Wątek miłosny niczym się nie różni od kina familijnego, co może nawet byłoby zabawne, gdyby kryła się w tym jakaś ironia, ale tak nie jest. Na pocieszenie należy dodać, że „Samson” trzyma równo poziom religijnego widowiska propagandowego, o co zdaje się chodziło.

Samson, reż. Bruce McDonald, prod. RPA, USA, 110 min

Polityka 33.2018 (3173) z dnia 13.08.2018; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Opera sandałowa"
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Związki romantyczne: zachowania, które wydają się normalne, a są toksyczne

Zdarza się, że mylimy zachowania, które są do zaakceptowania, z takimi, które stopniowo nasze związki wyniszczają.

Polityka.pl
13.05.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną