Film

Stan dojrzewania

Recenzja filmu: „Autsajder”, reż. Adam Sikora

Łukasz Sikora gra głównego bohatera w filmie opartym na biografii swojego ojca, Adama Sikory. Łukasz Sikora gra głównego bohatera w filmie opartym na biografii swojego ojca, Adama Sikory. Michał Zuberek / Kino Świat
Na niekorzyść filmu działa to, co miało stanowić jego atut: wyciszenie, atmosfera kafkowskiego osaczenia, mechanizm spadania w kolejne kręgi upodlenia.

O stanie wojennym powstało kilka znaczących filmów, choćby „Bez końca” Kieślowskiego, „Ostatni prom” Waldemara Krzystka czy „Chce mi się wyć” Jacka Skalskiego. Z jakichś powodów jednak ten traumatyczny okres polskiej historii wciąż uchodzi za nierozliczony. Dla współczesnego pokolenia dwudziestolatków to prehistoria, do której trudno im się nawet odnieść, a co dopiero zrozumieć absurd i grozę ówczesnej sytuacji. „Autsajder” wyreżyserowany przez Adama Sikorę, wybitnego operatora stale współpracującego z Lechem Majewskim (m.in. „Angelus”, „Młyn i krzyż”) oraz Jerzym Skolimowskim („Cztery noce z Anną”, „Essential Killing”), skierowany jest właściwie głównie do nich: osób nieznających tamtych realiów, patrzących na ponurą rzeczywistość pałowania Solidarności i zamykania opozycjonistów do więzienia jak na odległą egzotykę.

Akcja dramatu osadzona jest w Mikołowie, małym miasteczku na Górnym Śląsku, rodzinnych terenach Adama Sikory. Opierając się na własnym życiorysie i tragicznych okolicznościach aresztowania w czasie stanu wojennego, autor w możliwie najprostszy sposób przedstawia przyspieszony proces dojrzewania bujającego w chmurach studenta Wydziału Malarstwa ASP, przypadkowo wciągniętego w wir politycznej machiny, brutalnie łamiącej kręgosłupy takim jak on pięknoduchom. Bohater filmu, grany przez syna reżysera Łukasza, nie ma nic z buntownika zmieniającego świat ani piszczykowatej mimikry pozwalającej mu przetrwać w każdych warunkach. Jest naiwny, wycofany, niedoświadczony, zapatrzony w siebie, przekonany, że miłość w połączeniu ze sztuką zapewniają azyl. Proces jego wewnętrznej krystalizacji, wychodzenia z bierności, rozumienia konsekwencji niezaangażowania nie jest porywający ani emocjonalnie wciągający. Na niekorzyść filmu działa to, co miało stanowić jego atut: wyciszenie, atmosfera kafkowskiego osaczenia, mechanizm spadania w kolejne kręgi upodlenia. Nie sprawdza się pokazywana wprost martyrologia, przydałoby się więcej drapieżnej przewrotności, którą tętnił np. „Zawrócony” Kutza. Doceniając szlachetność intencji oraz uczciwość „Autsajdera”, trzeba przyznać, że jest to dzieło spóźnione, a największym jego mankamentem brak dystansu.

Autsajder, reż. Adam Sikora, prod. Polska, 93 min

Polityka 50.2018 (3190) z dnia 11.12.2018; Afisz. Premiery; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Stan dojrzewania"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Dobrze jest mówić tylko prawdę?

Czy kłamstwo zawsze krzywdzi.

Joanna Ulatowska
27.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną